Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie O_Witold-768x1024.jpg
fot. Ewa Toboła

Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? Na kanwie tego pytania z Ewangelii wg św. Marka (Mk 4, 38) Ojciec Witold Hetnar prowadził rozważania w homilii wygłoszonej dla Dzielnych Niewiast podczas lutowej, pierwszoosobotniej Mszy św. w Krakowie.

Może nie jest to najbardziej spektakularny sposób modlitwy. Brzmi raczej jak pretensja. Nie wiemy jakim tonem uczniowie wypowiedzieli te słowa do Jezusa ale można przypuszczać że sytuacja była bardzo napięta. Wiemy, że był wieczór. Uczniowie obserwowali jak silny wiatr miota łodzią. Widzieli, że woda wlewa się do środka. Było naprawdę niebezpiecznie.

Ktoś mógłby ocenić uczniów, że nie zachowali się tak jak należy. Zamiast grzecznie poprosić Jezusa o pomoc, od razu zarzucają mu obojętność. Pozwalają sobie na osądzanie Jezusa formułując pytanie w ten sposób: ,,Czy nic Cię to nie obchodzi?”. Może w ich tonie głosu słychać było złość? Jak odmienny jest ich sposób proszenia od tego, który zaprezentowała Maryja w Kanie. Ona chcąc uzyskać od swojego Syna pomoc powiedziała tylko:  ,,Nie mają  już wina”. Kobieta łagodna, widząca prawdę, nie narzucająca Jezusowi co konkretnie ma zrobić. Uczniowie natomiast od razu atakują Jezusa: ,,nic Cię to nie obchodzi?”. Porównując te dwa sposoby proszenia widać wyraźnie jak ufność i wiara Matki Najświętszej jaśnieje na tle ludzkich słabości i grzechów.

Uczniowie nie potrafią prosić tak jak Maryja. Jednak mimo wszystko On przyjmuje tę prośbę, nie ignoruje ich. Wystarcza Mu sam fakt, że go budzą.

Nasze wołanie o pomoc, które słyszy Bóg, sprawia że porusza się Jego Serce. Tak samo jak poruszone jest serce matki  która słyszy płacz swojego dziecka. Nawet jeśli to wołanie jest nieudolne, pełne rozpaczy a nie ufności.

Wołajmy do Boga tak jak na dany moment potrafimy. Jeśli są w nas jakieś trudne emocje, możemy Mu o tym opowiedzieć. Nawet jeśli nie wiemy w jaki konkretny sposób mógłby pomóc, nie bójmy się Go obudzić. Uczniowie właśnie w ten sposób postąpili i to uratowało im życie.

Tekst: Monika Mierzwa

Zdjecie: Rondell Melling z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *