„Łaska przebaczenia” była podczas październikowego spotkania Dzielnych Niewiast tematem drugiej konferencji z cyklu o wewnętrznym uzdrowieniu. Prowadzący, o. Paweł Drobot ( CSsR ), odwołując się do towarzyszącego nam obrazu ogrodu – metafory życia – zauważa: żeby ogród mojego i Twojego życia dawał piękne i zdrowe owoce trzeba wyruszyć na drogę przebaczenia.

Odnajdziesz ją w słowach z Biblii. Chociażby w tym dialogu Piotra z Jezusem:

„Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odpowiedział: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,21-22).

Droga przebaczenia składa się z sześciu kroków a na niej będzie Ci towarzyszyć Jezus.

Pierwszy krok.

Módl się o doświadczenie Bożej miłości słowami psalmu. (Ps 130,3-6).

Drugi krok.

Spojrzyj z miłosierdziem na osoby, które Cię zraniły (Łk 23,34).

Trzeci krok.

Powierz Jezusowi uczucia związane z tymi osobami (Mt 28,-30).

Czwarty krok.

Uznaj, że również Ty potrzebujesz przebaczenia (Ps 51,3-5).

Piąty krok.

Przebacz osobom, które Cię skrzywdziły. Modlitwą własnymi słowami powiedz komu i za co przebaczasz, na końcu odwołaj się do Pana Jezusa, wypowiadając słowa „w imię Jezusa przebaczam”.

Szósty krok.

Błogosław tym, którzy Cię zranili (Rz 12,14; Mt 5,44-45).

Przebaczenie jest procesem, potrzeba dużej cierpliwości i wytrwania na tej trudnej drodze. Świadomość tego, że każda nienawiść otwiera w naszych sercach ranę, która zadaje ból ułatwia wejście na tę drogę. Ból sprawia, że rozpamiętujemy wydarzenia z przeszłości. Przysłowie mówi: Twój wróg zranił cię raz a twoje wspomnienia tysiąc razy. Pierwszą ofiarą nienawiści jest osoba, która ją odczuwa. Skoncentrowanie się na sobie, na własnym bólu utrudnia przebaczenie. Proś Boga, żeby Twoje serce i uczucia zostały przepełnione Jego miłością. Wróć do treści z pierwszej konferencji, pamiętasz? „Bóg stworzył mnie i Ciebie na swój obraz i podobieństwo, to znaczy że moim i Twoim początkiem jest serce Boga-Ojca”. Bóg nie chce, by nasza własna nienawiść nas zabiła, dlatego mówi, że mamy odpuszczać wszystko i wszystkim, nieustannie, tak jak On nam odpuszcza.

W sobotę słuchałam konferencji o łasce przebaczenia a w niedzielę byłam w drodze do znajomych pod Sandomierzem. Jechałam na spotkanie okolicznościowe z osobami, których łączyła mnie kiedyś czteroletnia formacja wspólnotowa. W trakcie tej formacji przeżyliśmy sporo pięknych ale i trudnych momentów, nie obeszło się też bez zranień. Osoba nie wierząca potraktowałaby to jako zbieg okoliczności ale dla mnie to był wyjazd zamykający moją drogę przebaczenia – błogosławienia tym, którzy mnie zranili. Ten proces przebaczenia trwał we mnie i zakończył się dopiero teraz, pomimo wypowiedzianego nawzajem przepraszam w chwili, gdy sześć lat temu wychodziłam z tej formacji. Moje uzdrowienie wewnętrzne w tej konkretnej sytuacji potrzebowało aż a może tylko sześciu lat, każdy ma swoją drogę i swój czas.

Zachęcam do dzielenia się własnym doświadczeniem o drodze ku przebaczeniu. Uważam, że to jest najważniejszy moment żeby się w ogóle rozpoczął proces uzdrowienia wewnętrznego.

Z raną w sercu czy urażoną dumą nie da się iść dalej. Pamiętasz obraz ogrodu, który towarzyszy tym konferencjom? Jeżeli siedzisz przed tą rozkopaną ziemią, która symbolizuje na obrazie grób i masz w ręku topór, który jest symbolem złości i gniewu to zastanów się czy warto wciąż trwać w rozpamiętywaniu raniąc siebie tysiąc razy?

Nowa Ja

Zdjęcia: Robert Pytlik, http://www.radiopielgrzym.pl/droga-dwukierunkowa.html, Nowa Ja

1 Komentarze

  1. Prawdą jest to co napisałaś: „Twój wróg zranił Cię raz, Twoje wspomnienia tysiąc razy.” Znałam kiedyś kobietę, na potrzeby tego wpisu niech ma na imię Iga, przy której nie należało wypowiadać słowa teściowa. Wywołwało to u niej wspomnienie zdania teściowej o drugiej synowej: „Barbara jest niezwykle pracowitą kobietą”, które skierowała do Igi. Iga, próbując dociec: co autor miał na myśli? Zamiast zapytać wprost, odebrała tę wypowiedź jako druzgocącą krytykę swojej osoby, uznając, że teściowa w ten sposób dala jej do zrozumienia, że jest leniwa i niepracowita. To jedno zdanie, które Iga „obudowała” swoimi wyobrażeniami zniszczyło jej dobre relacje z teściową na zawsze, prowadząc Igę do skrajnej niechęci, a nawet wrogości do teściowej, najprawdopodobniej nieświadomej konsekwencji swojego komentarza. Nie wiem czy teściowa naprawdę była wrogiem Igi ale jedno wiem, że lata mijały, a Igę wspomnienia raniły już nie tysiąc razy ale zapewne znacznie więcej. Tę relację uzdrowił Pan Bóg poprzez osobę, która odwołując się do wiary Igi, uświadomiła jej, że gniewem i złością rani sama siebie i obciąża swoje sumienie. Nie od razu Iga to zrozumiała trwało to jeszcze jakiś czas, zamin na modlitwie w intencji zmarłej teściowej przebaczyła i doznała kojącej ulgi w cierpieniu z powodu owego nieszczęsnego zdania.

    Gdy patrzę na zdjęcie, które wprowadza w temat Twojego wpisu, to nieodparcie nasuwa mi się zdanie z Listu do Efezjan (4, 26): „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” Taka refleksja rodzi się we mnie: jak rzadko uświadamiam sobie, że gniew jest przecież jednym z siedmiu grzechów głównych! A dlatego głównych, że ich popełnianie wywołuje dalsze niszczące konsekwencje dla naszego sumienia, relacji z innymi, stosunku do samego siebie. Tak, w przebaczeniu tkwi źródło uwolnienia, ulgi.
    Przytaczasz wiele sigli. Dziękuję. Czytam. Jednego cytatu nie mogłam znaleźć, tego przy trzecim kroku, ze Św. Matetusza. Czy jest prawidłowo podany?

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This div height required for enabling the sticky sidebar