Mała dziewczynka Miriam

Dzisiejszy wpis jest dla Dzielnych Junior. To opowieść o Maryi, tu nazywanej Miriam, która jako dziewczynka spędziła ponoć swoje dzieciństwo przy Świątyni w Jerozolimie. Już jako kilkulatka miała być oddana  pod opiekę prorokini Annie.  A może przydarzyła się Jej taka przygoda? Posłuchajcie.

Rozdział V: Baranek

Mała Miriam obudziła się wcześnie rano.To był ważny dzień! Anna, córka Fanuela, wczoraj obiecała jej, że razem z Symeonem pokaże jej świątynię, a w niej ulubione ptaki, synogarlice oraz łagodne baranki.
Mała wędrowała między Anną i Symeonem, rozglądając się z ciekawością dookoła. Świątynia była niezwykle piękną i rozległą budowlą, a na jej dziedzińcach było wieku ludzi, którzy zachowywali się dość hałaśliwie, zwłaszcza przy stołach bankierów i przy sprzedawcach zwierząt. Symeon westchnął ze smutkiem:
– Taki zgiełk w świątyni! Tak nie powinno być!
Miriam spojrzała na starca uważnie, jakby chciała o coś zapytać. Symeon pogłaskał ją serdecznie po głowie i powiedział:
-Tak, mała Miriam, tak. To miejsce święte, miejsce oddawania chwały Panu Bogu. Bóg nie pragnie tego zgiełku, ale naszych czystych serc, naszej modlitwy, byśmy miłowali Go z całego serca, ze wszystkich sił…
– A bliźniego swego ma każdy miłować jak siebie samego – dokończyła z ciepłym uśmiechem Anna. – Spójrz, Miriam, ilu tu ubogich, nieszczęśliwych, głodnych i spragnionych dobrego słowa. Mamy ich kochać, to nasi bliźni.
Miriam spojrzała w tę stronę, którą wskazała Anna i w jej dziecięcych oczach pojawiły się łzy. Pod murem siedział żebrak z przesłoniętymi oczami, obok był inny, z nogami pokrytymi ranami, dalej leżał mężczyzna pod podartą płachtą.

Nagle gdzieś niedaleko rozległ się stukot kopytek, a potem rozpaczliwe beczenie baranka. Zdyszane zwierzątko rzucało się na wszystkie strony, szukając schronienia przed goniącym je mężczyzną. Miriam rozłożyła ramiona, baranek zatrzymał się na chwilę ciężko dysząc, a potem dopadł do Miriam, jakby szukał schronienia. Dziewczynka przytuliła przestraszone zwierzątko. Baranek zabeczał cichutko, jakby chciał opowiedzieć, co go tak przestraszyło. Mężczyzna, który go gonił, zatrzymał się obok Miriam i rzucił gniewnie:
– Dawaj go tu zaraz… Kupiłem go na ofiarę, jest mój!
Miriam podniosła oczy na Symeona, a on zrozumiał jej gorąca prośbę.
– On się tak boi… I ma zranioną nóżkę… – szepnęła cicho. Symeon wymienił spojrzenie z Anna. Oboje myśleli widać o tym samym, bo zaczęli niemal jednocześnie:
– Czy można..
Ale mężczyzna przerwał im. – Dajcie mi trzy srebrniki i baranek będzie wasz! – rzucił szorstko.  Anna spojrzała bezradnie na Symeona. Ani ona, ani Symeon nie mieli nawet tyle. Miriam przyklękła i przytuliła czoło do główki baranka. Anna po chwili namysłu zdjęła z głowy pięknie utkaną chustę i wygładziła ją, opierając na swym kolanie. Podała starannie złożoną chustę zaskoczonemu mężczyźnie. Stał chwilę, patrząc w bok, potem chrząknął i delikatnie odsunął wyciągniętą dłoń Anny.
– Nie trzeba, zatrzymajcie baranka. Robię to dla tej Małej – rzekł wreszcie po chwili milczenia, a Miriam podniosła głowę i spojrzała na mężczyznę uważnie.
– Niech Bóg cię nagrodzi – uśmiechnął się Symeon. – Bóg woli raczej miłosierdzie niż krwawe ofiary…

Baranek ufnie tulił się do Miriam, ale po chwili Symeon podniósł go delikatnie i włożył na swoje ramiona jak najprawdziwszy pasterz zatroskany o najsłabsze owieczki.
– Chodź, Miriam. Poszukamy barankowi bezpiecznego schronienia poza świątynią – zachęcił łagodnie.
Anna ujęła dziewczynkę za rękę. Ta ruszyła za nią rozradowana, ale po chwili, gdy przechodzili przy kalekich żebrakach w nędznych łachmanach, oczy Miriam znów posmutniały.
-Teraz Miriam pomodlimy się cichutko w swych sercach, by Najwyższy zesłał tym ludziom pomoc – Anna delikatnie uścisnęła dłoń dziewczynki. Baranek zabeczał radośnie, jakby czuł, że jest ocalony.
– No, teraz, gdy co roku ostrzygę baranka, utkacie z owczej wełny niejeden płaszcz – zaśmiał się pogodnie Symeon. Miriam spojrzała szybko za siebie i spojrzała uważnie na żebraków. Anna uśmiechnęła się do Symeona. Już wiedziała, od czego zacznie naukę z Miriam.

fragment książki  „Mała dziewczynka Miriam. Opowieść o Mamie Jezusa”  (autor Agnieszka Przybylska, ilustracje  Anna Sędziwy) , przedruk za zgodą Wydawnictwa Sióstr Loretanek z/s w Warszawie

Więcej informacji TUTAJ

 

redakcja: Marzena  zdjęcia: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *