Wytańczyć Panu Bogu swoją miłość

Dzielne Niewiasty, diakonia tańca i Święty z Pietrelciny – co nas łączy?
Jesteśmy czcicielkami świętego Ojca Pio, a on delikatnie daje znać, że nam towarzyszy i oręduje za nami.
Włącza nas subtelnie do dzieł, którym patronuje, a w odpowiedzi taka oto „promocja anielska”: artykuł w miesięczniku „Głos Ojca Pio” nr 2 z 2026 roku.

Z wdzięcznością i radością w sercu zamieszczamy treść artykułu:
Radość można wyrażać na wiele sposobów: uśmiechać się, mówić miłe słowa czy wspólnie z przyjaciółmi spędzać czas. Najważniejsze jest, by świadomie tworzyć pozytywne emocje i w pełni sobie na nie pozwolić. Ale czy chodzi tylko o przyjemność? Warto sięgnąć głębiej i spróbować wejść na drogę życia duchowego. Taką szansę daje taniec, co potwierdzają Dzielne Niewiasty z Krakowa, które właśnie tak uwielbiają Boga.
Tekst Dzielne Niewiasty z Krakowa
Była wiosna 2016 roku. Ówczesna liderka Dzielnych Niewiast z Krakowa poprosiła s. Annę Musiał ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa, by poprowadziła warsztaty taneczne. Pomysł wywołał zdziwienie: siostra zakonna będzie tańczyć! Ale przełamała je ciekawość, bo mało która z nas wiedziała, cóż to takiego ten taniec uwielbienia…
Wtedy po raz pierwszy doświadczyłyśmy, że można modlić się nie tylko śpiewem, ale i tańcem. Kroki były proste, powtarzalne, ale już sam ruch miał znaczenie. Był rozmową z Bogiem…
Możesz tańczyć wszędzie, jeśli tańczysz sercem
Siostra Ania cały czas jest dla nas potężną inspiracją. Ona pierwsza zapragnęła wytańczyć Bogu swoją miłość, a Stwórca nie pozostawił jej samej w tym pragnieniu. Rok po roku (od 2009) posyłał ją na różne warsztaty taneczne, bo On właśnie tak działa! Rozdmuchał też iskrę modlitwy tańcem w sercu twórczyni i liderki Diakonii Tańca w Krakowie, która zawsze lubiła tańczyć. Po warsztatach w Krakowie pojechała na rekolekcje do sióstr Sacré Coeur w Pobiedziskach. Potem szlifowała swoje umiejętności taneczne na warsztatach w Zbylitowskiej Górze koło Tarnowa.
„14 sierpnia 2017 roku pierwszy raz zatańczyłyśmy podczas wydarzenia nazwanego Tatrzański Worship – wspomina Irenka – i to był początek… Wszystko tworzyło się krok po kroku. Tak naprawdę miałyśmy wtedy przygotowane dosłownie trzy tańce. Ale była to nasza pasja, więc mocno się zaangażowałyśmy. Ćwiczyłyśmy przez wakacje w różnych miejscach, razem spotkałyśmy się w Zakopanem. Niektóre z nas przyjechały tam dzień wcześniej prosto z pielgrzymki do Częstochowy, dotarłszy na miejsce po siedmiu godzinach podróży z przesiadkami. Gdy ludzie ze wspólnoty je zobaczyli, nie wiedzieli, co mają z nimi zrobić.
Nadszedł dzień debiutu. Po naszym wejściu na scenę wszyscy byli zaskoczeni. Wypadłyśmy dobrze. Tak dobrze, że oglądający nas o. Paweł zasugerował, czy nie chciałybyśmy zatańczyć podczas uwielbienia w kościele przy ul. Zamoyskiego 56 w Krakowie. Odpowiedziałam, że nie jesteśmy przygotowane, ale zrodziła się we mnie myśl, aby zacząć się spotykać i tańczyć. Odważyłyśmy się…
Na pierwsze uwielbienie w Zesłanie Ducha Świętego, które odbyło się w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy, przyjechała s. Ania, żeby nas wesprzeć. Chociaż zapowiedziano „tylko jeden taniec”, udało się nam zatańczyć wiele razy. Potem zaproszono nas dwukrotnie na krakowski rynek przed świętem Bożego Ciała. Tańczyłyśmy też na rekolekcjach na Ryniasie, organizowanych przez nas majówkach i podczas obchodów dziesięciolecia naszej wspólnoty w Warszawie. Ewa uszyła nam wtedy piękne, białe, jednakowe stroje… Chociaż tak do końca nikt w nas nie wierzył, wytrwałyśmy i są owoce w postaci Diakonii Tańca, która działa już ósmy rok”.
Uwielbianie Boga ukrytym językiem duszy i ciała
Wszystko zaczyna się więc od pragnienia serca. Mówi o tym nie tylko św. Paweł: „Bóg współdziała z tymi, którzy go miłują, we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28), ale i Paulo Coelho w książce „Alchemik”: „Jeśli czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu”.
Jesteśmy pod opieką ojców redemptorystów z sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy istniejącemu przy ul. Zamoyskiego w Krakowie. Maryja jest naszą matką, orędowniczką i wspomożycielką. Jej prowadzeniu powierzamy naszą teraźniejszość i przyszłość. Nie do pomyślenia jest, by zabrakło wyśpiewanego i wytańczonego dla niej hymnu naszej diakonii: „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą…”. Podczas modlitwy uwielbienia, która jest zawsze w programie naszych spotkań, tańczymy przed Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie, co jest dla nas źródłem wielkiej radości.
Stawiane przez nas kroki taneczne mają swoją symbolikę. W wywiadzie „Tańcz dla Boga, z Bogiem albo przed Nim”,udzielonym19 stycznia 2022 roku, s. Ania wyjaśnia: „Chodzenie po kole w prawo oznacza chodzenie bożymi drogami; idę tą drogą, do której Pan Bóg mnie zaprasza. Chodzenie w lewo natomiast pewne oddalenie, zagubienie. Wchodzenie do środka jest wyrażeniem tego, że zbliżam się do Boga, który jest w centrum mojego życia. Dosyć często pojawiają się obroty, które mają różną symbolikę. Najczęściej spotykałam się z interpretacją, że jest to podziękowanie za przestrzeń życia, jaką Pan Bóg mi daje. Bardzo dużo wyrażają ręce. Mogą być adorujące, proszące, uwielbiające, otwarte, czyli gotowe na przyjęcie, akceptację tego, co Pan Bóg chce mi ofiarować. Tańcząc, warto odkrywać znaczenie tych gestów, choć najważniejsze jest, by wypowiedzieć Bogu swą miłość w sposób jak najbardziej osobisty”.
Kiedy tancerz tańczy, ziemia pod nim jest święta
My, Dzielne Niewiasty, tańczymy zatem tak, by poruszyć serce i wznieść duszę ku niebu. Potwierdzają to opinie uczestniczek prowadzonych przez nas warsztatów.
Renata: „Przy akompaniamencie piosenki Jesteśmy piękni, Twoim pięknem, Panie wpatrywałyśmy się w nasze oczy, tańcząc i wychwalając Stworzyciela, który w każdej z Nas złożył swoje piękno. Tańczyłyśmy też dla Maryi i naszych Aniołów Stróżów”.
Anita: „Dla mnie te warsztaty były totalnie nowym doświadczeniem. Po raz pierwszy zmęczyłam się podczas modlitwy, ale także po raz pierwszy zwróciłam uwagę na tekst pieśni. Do tej pory najważniejsza była dla mnie linia melodyczna. Jednak gdy podczas tańca swoimi ruchami próbowałyśmy przekazać treść utworów, dotarło do mnie, ile wartościowych myśli jest w nich zawartych”.
Magdalena: „Lubiłam tańczyć jako mała dziewczynka, mogę nawet stwierdzić, że taniec jest moją pasją. Kilka lat należałam do kółka tanecznego, ale rodzice przenieśli mnie do szkoły sportowej i moja radość z tańca się skończyła. Po ponad czterdziestu latach koleżanka ze wspólnoty Franciszkańskiego Zakonu Świeckich zaprowadziła mnie na spotkanie Dzielnych Niewiast, gdzie s. Ania ze Zgromadzenia Sacré Coeur prowadziła warsztaty tańca. Pierwszy raz tańczyłam tańce żydowskie i taniec uwielbienia przed Najświętszym Sakramentem. Byłam zachwycona. Jednak z różnych powodów minęło kolejnych kilka lat, zanim zaczęłam tańczyć dla Pana Boga. To On zaprowadził mnie do Diakonii Tańca przy klasztorze redemptorystów w Krakowie. Modlitwa tańcem odkrywa we mnie kobiecość, inaczej się poruszam, łagodnieję. Każdy krok jest ważny, coś oznacza. Lubię, gdy nasza prowadząca, Irenka, interpretuje każdy ruch. Nieraz jestem zmęczona po pracy i nie mam ochoty pojechać na spotkanie, jednak owo zniechęcenie mija, skoro tylko razem zatańczymy. Pojawia się ogromna radość i zmartwienia znikają, a ciało się relaksuje”.
Agnieszka: „Są chwile, kiedy sobie myślę, że gdybym miała odpowiednie umiejętności, do każdej modlitwy układałabym dyskretną choreografię. Korzystam jednak z talentów i pracy innych. Modlitwa tańcem pozwala mi pełniej wyrazić myśli i uczucia. Gdy poruszam się podczas śpiewania pieśni uwielbienia lub prośby, wydaje mi się, że sięgam głębiej do sensu słów tej modlitwy.
Wielbienie tańcem jest przeniesieniem go do życia codziennego, bo jak mówi Pismo Święte, „cokolwiek czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,31). Daje ono pewien rodzaj spełnienia, co można wytłumaczyć reakcjami fizjologicznymi, które dzieją się w organizmie tak pięknie stworzonym przez Pana Boga. W czasie ruchu wydzielają się endorfiny, co daje zadowolenie i radość, nawet długo po tej modlitwie.
Bynajmniej nie stoi ona w sprzeczności z tradycyjną formą liturgii ani nie rości sobie pretensji do jej zastępowania. To mój osobisty sposób wyrażania chwały Bogu, który mnie do Niego przybliża”.
Małgosia: „Modlitwa tańcem jest dla mnie formą rozmowy z Panem Bogiem. Poprzez konkretne gesty i ruchy taneczne oddaję Mu wszystkie sprawy dnia codziennego i bliskie mi osoby – wszystko, co przeżywam w sercu. W trakcie tańca chcę skupić się na Bogu i Go uwielbiać. Ta forma spotkania daje mi pokój i radość. Wiele razy było tak, że przychodząc na spotkanie, czułam duże zmęczenie, a gdy z niego wychodziłam, byłam wypoczęta i wyciszona. Jestem wdzięczna Panu Bogu za dar Diakonii Tańca i należące do niej osoby”.
Danusia: „Taniec podczas modlitwy wznosi (dosłownie!) ku górze. Uskrzydla i zbliża do Boga. Jest źródłem pełni radości ze spotkania z Najwyższym…i z bliźnimi”.
Święty Jan Paweł II w encyklice Familiaris Consortio napisał:„Człowiek jest słowem, a gdy tańczy – przemawia i wypowiada siebie… Taniec jest swego rodzaju pomostem prowadzącym do doświadczenia religijnego”. Zatem nie zwlekaj! Weź sobie do serca nauczanie naszego ukochanego papieża, a także radę św. Augustyna: „Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić!”.
Dzielne Niewiasty z Krakowa – grupa formacyjna dla kobiet, skupionych wokół idei integralnego rozwoju (duchowego, intelektualnego, emocjonalnego, fizycznego), oferująca comiesięczne całodniowe spotkania (od września do czerwca) z warsztatami, konferencjami i modlitwą, odbywające się pod opieką redemptorystów w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy ul. Zamoyskiego 56. Za krakowski oddział Dzielnych Niewiast i Diakonię Tańca odpowiada Irena Bukita, a duszpasterzem jest o. Michał Wielgus CSsR. Działają one także w Warszawie i Zabrzu. Więcej informacji można uzyskać, pisząc na adres: krakow.dn@gmail.com.
„Głos Ojca Pio” [GOP 158/2/2026]
foto:
modlitwa uwielbienia tańcem DN: Małgorzata Pióro
0 komentarzy