Lubisz chować się za czarnym kolorem?

Wiele pań, zwłaszcza tych  większych rozmiarowo,  wybiera kolor czarny, jako optycznie zmniejszający. Fakt, tak to działa. Ale czerń nie bez powodu jest kolorem żałoby. To smutny kolor. 

Nasza tęsknota za idealnym pięknem to tak, jakby poszukiwanie gwarancji, że nie będziemy SAMOTNE. Bo przecież pięknej nikt nie porzuci. Od wspaniałej kobiety nikt nie odejdzie. Tak myślimy, choć… fakty temu przeczą. Najpiękniejsze kobiety świata, znane z ekranów kinowych – często były nieszczęśliwe w życiu osobistym! Ich wybitna uroda stawała się raczej ciężarem i przeszkodą do udanego życia. Pamiętajmy o tym. I przestańmy gonić za ułudą. Bądźmy dla samych siebie bardziej wyrozumiałe i akceptujące. Kochajmy siebie takimi, jakie jesteśmy. To nie oznacza, że mamy o siebie nie dbać.  Mamy pogodnie przyjąć taką czy inną sylwetkę, mamy zgodzić się, na taki czy inny kształt biustu, szerokość bioder, mamy budować w sobie pozytywny stosunek do swojego ciała. To niezmiernie ważne. Kobiece, pełne kształty są jak najbardziej w porządku! Dajmy sobie na to zgodę.

W pogoni za pięknem często zapominamy, że najważniejszym naszym atutem jest osobowość. Nawet niewielkiej urody dziewczyna czy kobieta ogromnie zyskuje, jeśli jest pogodną i uśmiechniętą osobą. Kiedy jej oczy są pełne blasku, gdy na innych patrzy życzliwie i z miłością. Jeśli jest pełna godności i emocjonalnej równowagi. Uwierzcie mi, widziałam to wielokrotnie, że lubiane w towarzystwie  bywają nie tyle kobiety piękne, co te sympatyczne i z dystansem do siebie.

Zatem zamiast zabawy w komandosa, który chce się ukryć za czarnym kolorem, działajcie. Macie wątpliwości, czy nie za dużo węglowodanów w waszej diecie? Umówcie się na spotkane z dietetykiem. Widzicie związek między napadami apetytu a emocjonalnością? Może potrzebujecie wsparcia psychologa.  Za mało ruchu? W dużych miastach siłownie są już z reguły na każdym osiedlu. A może warto umówić się z koleżanką na nordic walking?  Dlaczego nie? To źródło endorfin i lepszego samopoczucia nie tylko fizycznego, ale też psychicznego. Aż takie korzyści daje nam dotlenianie się, kontakt z naturą i słońcem. A dodatkowo aktywność fizyczna, wspólnie uprawiana,  buduje relacje. Możemy pogadać. Możemy posłuchać. Możemy być wysłuchane. Super sprawa.

Jestem z wami i życzę dobrych decyzji. Niech wzrasta wasza samoakceptacja! Piękniejcie we własnych oczach. I cieszcie się swoją kobiecością w każdym rozmiarze.

 

tekst i redakcja : Marzena  zdjęcia: Pixabay

 

4 myśli do „Lubisz chować się za czarnym kolorem?”

    1. Dziękuję za Twój komentarz.

      Klasyczna małą czarna to sukienka, która bardzo dobrze sprawdza się jako strój wizytowy. W przypadku niespodziewanej wizyty czy zaproszenia można przy jej pomocy szybko uzyskać elegancki look. Bardzo dobrze komponuje się z kolorowymi dodatkami: bransoletka, apaszka lub szpilki – przy ich pomocy, na bazie małej czarnej, można stworzyć wiele efektownych stylizacji. Wiem, bo widziałam i sama zresztą sprawdziłam.

      W tym poście poruszam jednak nieco inną kwestię czarnego koloru. Chodzi mi o sytuacje, kiedy kolor jest wykorzystywany, by coś ukryć, schować. Oznacza to tyle, co zawstydzenie swoim wyglądem/ciałem. A tak wcale nie musi być. Akceptacja siebie jest czymś kluczowym dla przeżywania swojej kobiecości. Warto nad tą akceptacją „popracować”. Wpisem chciałam zasygnalizować problem. I wesprzeć dobre zmiany.

      Pozdrawiam serdecznie!

  1. Marzenko dziękuję za ten artykuł, który zachęca do afirmacji samej siebie. Znam kobiety, które zmagają się z „nadmiarami”. Przyczyny mogą być różne. Co jednak chciałabym podkreślić, że
    ubierają się kolorowo i są pogodne, a przy tym nie rezygnują i podejmują próby form aktywności o których wspominasz. Kolor czarny jednak przykuwa uwagę , a nawet powiedziałabym, że
    uzyskujmy efekt przeciwny do oczekiwanego. Pozdrawiam po wakacyjnie. Irena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *