Adwentowa krucjata modlitewna Dzielnych Niewiast. Tydzień III: Maria Magdalena

Opublikowano przez DN w dniu

Ból jest nieodłącznym elementem na drodze życia człowieka. Skąd bierze się Twój ból? Czy jego źródło pochodzi z zewnątrz? A może rodzi się on z Twojej własnej słabości? Czyż nie wiele razy próbowałeś zmienić coś w swoim życiu, lecz wszystkie Twoje wysiłki okazywały się daremne? Szukając chwilowego ukojenia, wpadasz w jeszcze głębszą rozpacz. Cierpienie zdaje się nie mieć końca.

Maria Magdalena – ewangeliczna bohaterka, przeszła uciążliwą drogę od doświadczenia poniżającej ludzkiej słabości do doświadczenia prawdziwej wolności, której jedynym źródłem jest MIŁOŚĆ.

Na początku swojej drogi Maria Magdalena żyje w stanie wewnętrznego chaosu, w zniewoleniu, które zapewne było spowodowane ranami zadanymi przez życie. Towarzyszy jej przekonanie, że jej wartość zależy od opinii innych oraz ciągła potrzeba ich zadowalania, by poczuć się akceptowaną i kochaną. Czy to doświadczenie jest Ci znajome?

Ewangelia opisuje ten stan symbolicznie jako „siedem demonów”.

To etap, w którym człowiek nosi na sobie ciężar, ale jeszcze nie potrafi go nazwać. Ten czas odsłania bezradność ludzkiego serca, które nie potrafi samo siebie ocalić. A jednak to właśnie w miejscu największej kruchości człowieka zaczyna się przestrzeń dla działania Boga.

Proces uwolnienia rozpoczyna się w chwili nazwania tego co nas niszczy. „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Ale kiedy człowiek potrafi stanąć w prawdzie? Dopiero wtedy, gdy pojawi się w jego życiu Ktoś, kto nie ocenia i nie odrzuca.

Przemiana Marii Magdaleny zaczyna się w chwili spotkania Jezusa, w chwili bycia zauważoną, dotkniętą spojrzeniem Tego, który kocha miłością nieoceniającą. Tego, który Cię kocha, bo jesteś, bo sam Cię stworzył: „Stworzyłem cię… nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu: tyś mój!” (Iz 43,1). I chce byś tu był, bo ma względem Ciebie plan –„… zamiary pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość i napełnić nadzieją.” (Jr 29,11).

Tylko w takim spojrzeniu możesz powrócić do pierwotnej czystości serca. Uwolnić się od przytłaczającego poczucia winy. Tak właśnie dokonuje się uzdrowienie emocjonalnych ran, odzyskiwanie poczucia własnej godności. „Pan leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany” (Ps 147,3). Tylko Bóg potrafi tak na Ciebie patrzeć.

Maria Magdalena zaufała temu spojrzeniu. Poszła za Nim. Od tej chwili Jezus stał się dla niej punktem odniesienia. Zaczyna widzieć siebie tak, jak widzi ją Bóg. Jej słabość, przemieniona przez miłość, owocuje odwagą i wiernością, których wcześniej nie znała.

I nawet wtedy, gdy przyszła próba, nie odwraca się – stoi pod Krzyżem. Nie rozumie, ale trwa, by później znowu iść do swojego Mistrza, nie obawiając się ciemności: „Wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, przyszła Maria Magdalena do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.” (J 20,1) Jest wolna od lęku, choć nie od bólu po stracie. A jej wytrwałość w podążaniu za Jezusem, aż do Jego Grobu, zostaje nagrodzona odkryciem własnej tożsamości. I wtedy Jezus wypowiada do niej jedno słowo: „Mario!” (J 20,16). W tym jednym słowie objawia się wszystko – tylko Jezus może ukazać ci, kim naprawdę jesteś.

Biblijna historia Marii Magdaleny jest obrazem każdego z nas. Może jesteś na początku tej drogi – poraniony, szukający sensu i kierunku? Bóg Ci go wskaże: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście” (Mt 11,28). Może już doświadczyłeś przemieniającego spojrzenia Jezusa? Może już Go naśladujesz – nieudolnie, potykając się? Lecz mając w sercu słowa zapewnienia: „Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23,4).

Te etapy na Twojej drodze życia będą powracały. Pamiętaj jednak, że nadejdzie chwila, w której Jezus wypowie Twoje imię. Zaufaj.

Dzielne Niewiasty – Kobiety Nadziei pragną zachęcić do codziennego odmawiania modlitwy za tych, którzy pogrążeni są w rozpaczy i utracili nadzieję. Niech ten dar modlitwy w okresie Adwentu stanie się naszym wołaniem do Boga o pomoc tym, którzy często płaczą w ukryciu.

Zapraszam Cię teraz do wspólnej modlitwy:

Ojcze nasz…

Zdrowaś Maryjo…

Chwała Ojcu…

Dziękuje Ci za wspólną modlitwę.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *