Adwentowa krucjata modlitewna Dzielnych Niewiast. Tydzień IV: Rut – od pustki ku pełni życia

Opublikowano przez DN w dniu

Życie boleśnie Cię doświadczyło. Może utraciłeś bliską Ci osobę? Może rozpadła się relacja, na której Ci zależało?  Twoje plany rozsypują się jak domek z kart. Czujesz niepewność. Brak zrozumienia. Samotność i głęboki lęk. Zadajesz sobie pytania: Co będzie dalej? Jak mam dalej żyć?

Historia Rut – bohaterki Starego Testamentu, to opowieść, która dotyka najgłębszych strun ludzkiego serca. To historia kobiety, której świat rozsypał się w jednej chwili. Śmierć męża zabrała jej nie tylko ukochaną osobę, lecz także poczucie bezpieczeństwa  i plany na szczęśliwą przyszłość. W tej ciemności, gdzie każdy krok zdaje się prowadzić w pustkę, Rut słyszy od Noemi zachętę, by wrócić do własnego domu, do starego życia, do tego, co znane. A jednak ona odpowiada słowami, które brzmią jak desperacki akt odwagi w samym środku bólu: „Dokąd ty pójdziesz, i ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam” (Rt 1,16). To decyzja podjęta wbrew rozsądkowi, ale tu właśnie zaczyna się wiara silniejsza niż strach.

Czy czujesz podobną pustkę? Chaos w głowie, który blokuje racjonalne myślenie? Pytasz: Czy mam wrócić do znanych mi miejsc, nawet jeśli noszą w sobie ślady mojego cierpienia? A może mam wybrać drogę, której jeszcze nie znam ufając, że poprowadzi mnie ku życiu, którego tak bardzo pragnę?

W postawie Rut odbija się doświadczenie współczesnego człowieka. Kiedy życie nagle pęka, kiedy czujesz rozdzierający ból, kiedy trudno Ci podjąć decyzję, wtedy tak jak Rut, możesz zrobić jeden, choćby chwiejny krok naprzód, trzymając się tego, co najtrwalsze: wierności swoim wartościom, które ocalały mimo wszystko.

Rut nie szuka spektakularnych znaków. Zwyczajnie staje do codziennego trudu życia: „Poszła więc, przyszła i zbierała kłosy na polu za żniwiarzami” (Rt 2,3).

Jest w tym coś wzruszająco prawdziwego. Nadzieja rodzi się nie z fajerwerków, lecz z wytrwałości. Z powtarzalnego wysiłku, z gotowości, by zauważyć dobro i piękno ukryte w zwyczajności.

Tak bywa i dzisiaj – największe zmiany często zaczynają się od małych kroków. Od cichej pracy nad sobą, od życzliwości wobec drugiego człowieka, która początkowo zdaje się niczego nie odmieniać, a jednak powoli rozjaśnia dzień.

A potem nadchodzi moment, który dla Rut staje się jak otwarcie nowego rozdziału, to spotkanie z Boozem. Jego słowa: „Niech ci Pan wynagrodzi to, co uczyniłaś” (Rt 2,12), brzmią jak błogosławieństwo.  To błogosławieństwo, które Bóg zsyła na każdego człowieka, który pozostaje wierny nawet wtedy, gdy wszystko zachęca do rezygnacji.

To dzięki wytrwałości Rut, tej cichej, niepozornej sile serca, historia obcej, bo pochodzącej z innego kraju, ubogiej wdowy staje się częścią dziejów Izraela. Poślubiona przez Booza staje się matką Obeda, a poprzez swego syna i jego potomków wchodzi w sam środek świętej historii. Staje się babką Jessego i prababką Dawida, z którego rodu rodzi się obiecany Mesjasz, nadzieja całego Izraela i światło dla wszystkich narodów. To znak, że Bóg potrafi z ruin czyjegoś nieszczęścia wznieść nowe życie, które staje się początkiem wielkiej historii Zbawienia.

Nie poddawaj się, gdy nie widzisz jeszcze światła w tunelu swojego cierpienia. Nie poddawaj się, bo Bóg jest wierny Swoim obietnicom. Jedyne czego od Ciebie oczekuje to ten jeden mały krok – krok wiary i zaufania.

Droga Rut to symboliczna droga od bolesnej straty do odrodzenia. To właśnie wtedy, w cieniu porażek i strat, rodzi się przestrzeń na przemianę. Nadzieja przychodzi cicho, niepostrzeżenie, czasem jak świt, którego jeszcze nie widzisz, ale zawsze tam, gdzie ktoś, jak Rut, zdobywa się na jedno odważne zdanie: „Pójdę dalej”.

Dzielne Niewiasty – Kobiety Nadziei pragną zachęcić do codziennego odmawiania modlitwy za tych, którzy pogrążeni są w rozpaczy i utracili nadzieję. Niech ten dar modlitwy w okresie Adwentu stanie się naszym wołaniem do Boga o pomoc tym, którzy często płaczą w ukryciu.

Zapraszam Cię teraz do wspólnej modlitwy:

Ojcze nasz…

Zdrowaś Maryjo…

Chwała Ojcu…

Dziękuję Ci za wspólna modlitwę.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *