Kategorie
Dzielne Niewiasty

Przyjaciela mam, co pociesza mnie…

Spotkania Dzielnych Niewiast często otwierają serca na spotkanie z Bogiem, ale przede wszystkim otwierają na drugiego człowieka i na…radość. Tak było w sobotę, 26 stycznia w Warszawie. Była ona w ruchu, w muzyce, nawet w małym szaleństwie krakowiaka. Bo czego tylko nie było na warsztatach „Kobieta w tańcu”?! Od bardzo kobiecej salsy, przez krakowiaka, aż do tańca uwielbienia.

Najpierw mocna dawka wiedzy na temat dobroczynnego wpływu tańca na człowieka, jego wspomagającego działania podczas różnych terapii, a także po prostu informacji co się dzieje z naszym ciałem, kiedy tańczymy. Okazało się, że tańczyć potrafi każdy, a różne blokady, które w nas są, powodują często, że wydaje nam się, że nas to nie dotyczy. Co prawda dużo było trudu z zapamiętaniem niektórych układów i kroków, ale warsztaty tańca pomogły mi spojrzeć na tę sferę jak na ćwiczenie cierpliwości i dążenie do celu. Można się poddać, gdy za kolejnym razem okazuje się, że gubię rytm, albo robię ruch nie tą nogą lub nie w tę stronę. Tylko po co:)? To był czas zabawy i radości, i właśnie w taki sposób można się uczyć: traktować z miłością swoje ograniczenia i zawsze stawiać sobie dobrą ocenę za wysiłek i wytrwałość. Taniec wyzwolił we wszystkich dużą dawkę energii, zwłaszcza, że znaczna część rytmów pochodziła z ciepłych klimatów:)! Uczestniczki warsztatów już umówiły się z prowadzącą, Anetą Iwańską, na kolejne spotkanie. Oprócz tego chciały dowiedzieć się, gdzie mogą potańczyć, żeby się po prostu poruszać lub zrelaksować.

Właśnie to mają do siebie spotkania kobiet, że z każdego można wynieść coś dla siebie, a każda uczestniczka może podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami. Przy tej okazji przypominają mi się małe kalendarze mojej babci, takie z odrywanymi kartkami, z których na każdy dzień był albo przepis na jakieś danie, albo porada dotycząca spraw domowych lub kremu do twarzy, albo inne rzeczy, którymi na co dzień żyją kobiety. 365 kartek z kalendarza i na każdej inna informacja, która zawsze komuś do czegoś może się przydać. Na spotkaniach Dzielnych Niewiast jest podobnie: wielość uczestniczek i taka różnorodność przywodzi mi na myśl porównanie do tego kalendarza:). Dlatego spotykamy się, rozmawiamy dzieląc się informacją, cieszymy się i wspieramy, gdy któraś ma trudny czas. Takie właśnie jest bogactwo tych spotkań.

Ciekawe, że konferencja dotycząca najpiękniejszej relacji – wiary, też podkreślała to, że kobieta została stworzona do relacji – w niej się spełnia i rozwija, jeśli daje jej ona taką możliwość.

Taką relacją jest przyjaźń z drugim człowiekiem. Jeśli masz przyjaciółkę, to możesz z nią porozmawiać o wszystkim i czujesz się bezpiecznie, powierzając jej swoje tajemnice. Bóg dał nam głębokie pragnienie więzi z drugim człowiekiem, potrzebę bliskości. Dawanie siebie daje radość i poczucie spełnienia: Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie (Rz 14,7).

Bóg zaprasza nas do takiej relacji ze sobą. On przecież bardziej niż drugi człowiek cieszy się z naszych sukcesów i nigdy nas nie odtrąca. W tej ludzkiej przyjaźni czasami ktoś nas zrani i tracimy zaufanie, właściwy obraz samego siebie. Bóg pragnie być przyjacielem człowieka, bo tak było na początku. Bóg zawsze ma czas, aby wysłuchać: nie patrzy na zegarek, nie czeka na ważny telefon wtedy, gdy chcesz z nim porozmawiać. Jezus chce, abyś przyszła do Niego i zaufała Mu – jak najlepszemu przyjacielowi. On zna twoje serce lepiej, niż ty sama. Podbało mi się, kiedy mówiła o tym Ula Folczak w audycji „Okiem kobiet” w Radiu Warszawa: Bóg zna mój temperament, wie czego się boję i co mnie cieszy. Zna mnie lepiej niż ja siebie. Czy wyobrażasz sobie takiego przyjaciela, który wie wszystko, zanim mu to powiesz? Mówimy wtedy o „nici porozumienia”, o tym, że „nadajemy na tych samych falach”, a kobiety, szczególnie we wczesnej młodości widzą w przyjaciółce/przyjacielu „bratnią duszę”: „Wiemy bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za jego wartość” (Syr 6, 14-15).

Dlaczego więc nie przenieść tej relacji na relację z Bogiem, pogłębiać ją i rozwijać? A jakie są owoce przyjaźni z Jezusem, jeśli podejmie się decyzję, że stawiam Go na pierwszym miejscu w moim życiu? Wtedy z tej relacji rodzi się wiara i radość, prawda, wolność, siła i moc, wytrwałość i wierność. Należy tylko pamiętać, że o przyjaźń trzeba dbać: „Jeżeli masz przyjaciela, odwiedzaj go często, bo ciernie i zielsko zarastają ścieżkę, którą się nie chodzi” (Khalil Gibran).

Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu były czasem, kiedy każda uczestniczka spotkania mogła przyjść do Jezusa, dziękując Mu za swoją relację, dar i łaskę wiary, zaufać Mu po raz kolejny i znowu postawić na pierwszym miejscu, zapraszając do swojego życia.

Pamiętajmy o pielęgnowaniu każdej relacji, dziękowaniu za nią, dostrzeganiu w niej tego, co piękne. A przede wszystkim podejmujmy decyzję, że chcemy, aby Jezus był naszym najlepszym przyjacielem.

Agnieszka

 

Na kolejne spotkanie DN Warszawa zapraszamy 23 lutego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *