Słowo, które daje Życie

Dzień 3. stycznia 2026 rok, pierwsza sobota miesiąca – Dzielne Niewiasty spotykają się w Krakowie – w świątecznej atmosferze. Trwa okres Bożego Narodzenia, wielbimy Dzieciątko Jezus, śpiewamy kolędy.
Zaczynamy od nabożeństwa pierwszo sobotniego wynagradzającego Niepokalanemu Sercu Maryi za grzechy ( prowadzimy różaniec i medytację ) u ojców Redemptorystów w Kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Podgórzu.
A później gromadzimy się w naszej przytulnej „sali na górze”. Koordynatorka Monika wita uczestniczki, przedstawia prowadzących warsztaty i podaje wszystkie potrzebne informacje.
Opiekę duchową sprawuje o. Michał i z jego kapłańskim błogosławieństwem udajemy się na warsztaty – dwa równolegle prowadzone przez panie: dr Danutę Piekarz i Małgorzatę Główkę.


W odkrywanie Maryi na kartach Ewangelii i nie tylko, w „smakowanie” Słowa Bożego, wprowadzała nas dr Danuta Piekarz – biblistka i italianistka, wykładowca w UJ i kilku seminariach duchownych, autorka książek i artykułów z biblistyki i językoznawstwa, w latach 2006 – 2013 konsultorka Papieskiej Rady ds. Świeckich.
Wybrałam warsztaty z panią Danutą Piekarz, ponieważ od ponad dwudziestu lat trwa mój burzliwy i namiętny związek z Biblią.
Jako że świętowaliśmy właśnie Boże Narodzenie, sięgnięcie do opisu tego wydarzenia w Piśmie Świętym wydawało się oczywistością.
Mamy dwie Ewangelie dzieciństwa – u Mateusza i Łukasza. Obaj cofają się do „początku”, a nawet bardzo odległych początków, ale czynią to w odmienny sposób.
Pamiętajmy, że każda z czterech Ewangelii miała nieco innych adresatów, stąd różne rozłożenie akcentów w każdym tekście. I u Mateusza, i u Łukasza znajdziemy rodowód Jezusa: u pierwszego wstępujący (od Abrahama poprzez 42 pokolenia), u drugiego zstępujący aż…do Adama.
Zwykle słuchamy w kościele tych fragmentów nudząc się setnie, bo co może być ekscytującego w liście kilkudziesięciu obco brzmiących imion męskich, a jednak mają istotne znaczenie i bynajmniej nie są czystą formalnością.
To tylko jeden z przykładów na „tajemnice” zawarte w tekstach, które – jak nam się wydaje – znamy na wylot i niemal na pamięć.
Prowadząca w ciekawy sposób pokazywała nam ukryte warstwy tych opisów, zadając prowokujące pytania i zmuszając do surfowania po falach Starego i Nowego Testamentu.
O którym bohaterze Anioł powiedział, podobnie jak o Janie Chrzcicielu, że nie będzie pił wina i sycery?
Do której księgi StaregoTestamentu nawiązuje z kolei proroctwo Anioła, że Jan będzie nakłaniał serca ojców ku ich dzieciom?
Która postać Starego Przymierza została pozdrowiona przez Posłańca z nieba podobnie jak Maryja słowami „Pan z tobą?”
Jakie są analogie między Maryją a Arką Przymierza?… I tak bez końca.
Pismo Święte jest jednością, Stary Testament zapowiada Nowy, a Nowy oświetla i tłumaczy Stary. Czyni to lekturę Biblii fascynującą przygodą i swoistą „never-ending story”, historią poznawania Boga, aż do szczęśliwego zakończenia, czyli ujrzenia Go kiedyś twarzą w twarz.
Dużo uwagi poświęciliśmy Maryi, bo właśnie w Ewangeliach dzieciństwa mamy o Niej, siłą rzeczy, najwięcej danych. Zwłaszcza tekst Łukasza zdaje się mieć za źródło informacji Matkę Zbawiciela. Zawiera bowiem fakty, które tylko ona mogła znać i przekazać.
Obecność Bożej Rodzicielki dyskretnie towarzyszyła naszemu spotkaniu ze Słowem.
Został też poruszony wątek kultu maryjnego wobec ostatnich zaleceń Stolicy Apostolskiej w tym względzie.
Dla mnie samej nie ma większej godności i mocniejszego tytułu Maryi niż Theotokos – Boża Rodzicielka.
Myślę, że dla każdego, kto czyta Pismo Święte, nasze spotkanie było utwierdzeniem w tej praktyce. Dla tych zaś, co jeszcze czynią to z rzadka lub wcale – zachętą, by bez ociągania, sięgnąć po Słowo Boże i się z Nim zaprzyjaźnić.
Osobiście polecam zakup Biblii Jerozolimskiej, która jako jedyna zawiera liczne odniesienia na marginesach i w przypisach, pozwalają- ce z zachwytem poruszać się po historii zbawienia, w którą Bóg nas wtajemnicza.
Kochana Dzielna Niewiasto czytaj Biblię – „bież Słowo i jedz”.
0 komentarzy