Miłość wszystko przetrzyma

Opublikowano przez Weronika w dniu

Lubię wracać do tej Księgi Starego Testamentu. Robi się tak ciepło na sercu.

Tu wszystko mówi: KOCHAJ.

Chciałam napisać kilka słów o przygotowanej przez Dzielne Niewiasty scenie, o kolejnej pięknej historii miłości ludzkiej, ale odsyłającej nas też do relacji Boga z ukochanym człowiekiem.

 Historia niby znana, a jednak tak subtelnie przedstawiona przez dziewczyny, że pozostawiła we mnie ślad tęsknoty za pokornym posłuszeństwem i uległością… Większemu – poddaniu się z ufnością miłości Stwórcy.

      Było to w czasach Sędziów… . W  ziemi judzkiej  zapanował wielki głód.  Udał się zatem z Betlejem  Elimelek wraz ze swoją żoną Noemi do ziemi Moabu z zamiarem osiedlenia się na dłużej. Zdarzyło się jednak, że mąż Noemi zmarł i obaj synowie, którzy ożenili się z Moabitkami Rut i Orpą pomarli również. Goryczą napełniło się serce Noemi, bo mieszkała teraz, jako  uboga wdowa na obcej ziemi z dwoma synowymi. Po latach jednak  usłyszawszy, że Pan  nawiedził lud swój dając mu chleb” (Rt1,6), postanowiła wrócić do Betlejem a wraz z nią synowe.  

Noemi wiedziała jednak, że dla Moabitek nie ma przychylności w ziemi judzkiej. Dlatego za jej namową Orpa wróciła do swojego domu rodzinnego, natomiast druga synowa Rut nie chciała opuścić teściowej. „

* I to jest pierwszy zadziwiający moment: Moabitka gotowa jest przyjąć wiarę w Boga, bo nie chce pozostawić samej teściowej…
Nie nalegaj, abym opuściła ciebie, bo gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,(….) twój naród będzie moim narodem i twój Bóg moim Bogiem…”RT1,16-17

 Poruszona miłością synowej Noemi zgodziła się i tak w niedługi czas potem obie znalazły się  w miasteczku Betlejem. Mieszkańcy cieszyli się z powrotu Noemi, choć ona po śmierci męża i synów smuciła się gorzko mówiąc:
„Podniosła się przeciw mnie dłoń Pana, pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan” Rt1,21

Teraz  jednak najpilniejsze było znaleźć możliwość zdobycia chleba. A był to czas żniw. Izraelici zaś mieli w zwyczaju zostawiać kłosy na polu dla biednych.  Rut zatem z ochotą pobiegła na pole, gdzie było wielu robotników. Wiadomo było, że jest cudzoziemką przez co narażała się na zaczepki i nieprzyjemności. Pracowała jednak bez wytchnienia, czym zwróciła uwagę właściciela pola:
„A przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka..”RT1,3

* I to jest właściwie drugi moment, który mnie zachwyca w tej księdze:
„A przypadkiem tak się stało…” – no samo się  nie stało, że było to akurat pole zamożnego właściciela…
Jak piękny jest Bóg. Jak kocha… Patrzy, układa, daje natchnienia… Spotyka ze sobą ludzi, kreśli relacje…

Tymczasem Booz zaintrygował się pracowitą Rut, a dowiedziawszy się, że to synowa Noemi, postanowił szczególnie ją chronić. Nie pozwalał robotnikom naśmiewać się z niej,  kazał nawet specjalnie podrzucać kłóska, by miała możliwość zebrać ich więcej…  Zaprosił ją nawet do wspólnego posiłku.
„Wtedy Rut padła na twarz oddając pokłon aż do ziemi i zawołała: Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak iż mnie uznajesz, choć jestem obca ?”Rt2,10

Kochane: tu wspomnę na nakaz  naszego Boga Ojca już dużo wcześniej, gdy pouczał w drodze Izraelitów, że jak już będą w ziemi obiecanej, to na polach będą zostawiać resztki plonów dla biednych, resztki owoców na drzewach  dla biednych i również dla zwierząt… .

* I trzecie  wzruszenie… Bóg zaprasza  również to małe, inne, oddalone stworzenie do stołu czyniąc wyróżnienie na oczach wszystkich…
I teraz powinowaty Booz tak czyni…   

Nadszedł czas uczty dożynkowej… Za radą Noemi Rut umyła się, ubrała, wypachniła i podeszła wieczorem na klepisko, gdzie spał Booz.  A położywszy się u stóp pana czekała, tak, jak nakazała  jej  teściowa…  Pouczona  zaś przez teściową,  że izraelskie prawo nakazuje brać za żony wdowy po krewnych mogła przypuszczać, że dobroć Booza może skończyć się małżeństwem… Tymczasem, gdy Booz obudził się był wielce zaskoczony tym gestem, ale docenił skromność kobiety,  obdarował  ją  ziarnem i   jeszcze tego samego dnia postarał się o wykup praw do zaradnej i pięknej Rut stając się jej goelem – czyli wybawicielem.

* I tu po raz czwarty zauroczyła mnie ta historia, która toczy się tak bardzo po ludzku – dzisiaj u nas takie postępowanie byłoby może zgorszeniem…
Tymczasem Bóg nagradza uległość  i pokorę Moabitki.                                                        

Rut godziła się na związek z Boozem, gdyż prawo lewiratu nakazywało, jeśli to możliwe, wzbudzić potomstwo zmarłemu mężowi łącząc się w związku małżeńskim z pierwszym powinowatym .

Uroczo prowadzi ten wątek Pan Bóg, gdyż Booz był odważnym i uczciwym Izraelitą, przez którego Rut i Noemi otrzymały znamienitą przyszłość.                                                                                                               
Mój Boże… Czy Ty zapowiadasz i nam piękne życie poprzez uległość i zaufanie Tobie i Twojemu zaproszeniu ?

Wszystko  kończy się weselem, powiciem Obeda, który stał się z czasem dziadkiem króla Dawida, którego prababcią była Moabitka Rut… Wszyscy zaś wchodzą w  rodowód  Pana Jezusa.

Zadziwia mnie, prostowanie historii przez Pana Boga…  Przecież u początku narodu Moabu był grzech upicia ojca przez córki…. Stąd zakaz wchodzenia w związki z tym ludem; a jednak po latach okoliczności tak się szykują, że w narodzie wybranym, gdzie chleba nie powinni braknąć z Opatrzności Bożej- tego chleba jednak brakuje…

Synowie Noemi zmuszeni do wędrówki  w poszukiwaniu chleba –  łamią stare już schematy żeniąc się z pogankami, a mimo to Pan to wykorzystuje i wprowadza z  grzesznego Moabu przodków dla swojego syna. Rut przyjmuje wiarę w jedynego Boga.

I po raz kolejny w tej historii przekonuję się, że Pan Bóg  wybiera grzeszników…., bo nikogo innego nie ma do dyspozycji.
Oczyszcza winy i tworzy rodziny łącząc narody zbliżając je ku Sobie Jedynemu Ojcu.

I jeszcze… Jakże wiele słów błogosławieństwa dawał sobie Izrael w codzienności…  
Właściwie na każdym kroku i przy każdym spotkaniu…
Można brać przykład i się nimi modlić….

Moje pytania:

Jak przygotowuję się na Spotkanie z Panem w Słowie, Eucharystii?
Jak jestem uległa Panu?
Jak Go słucham? Jak słucham innych?
Czy wykonuję, to, co mi nakazują wykonać dla dobra swojego i innych?
Czy nie mam innych bożków?
Czy ufam Bogu i otwieram się na Jego  zaproszenia ?

Dziękuję Kochanym Niewiastom za nieustępliwe zachęcanie do doceniania swojej kobiecości… i otwieranie się na głębsze z Panem relacje.
                                                                     

Józefina


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *