Adwentowa krucjata modlitewna. Kobiety Nadziei. Tydzień I: Eliasz

Opublikowano przez DN w dniu

Kończy się rok Jubileuszu 2025 „Pieklgrzymi nadziei”. Wiele osób, kobiet i meżczyzn potrzebuje naszej modltiwy. Dzielne Niewiasty, kobiety nadziei, zapraszają do przeżycia czasu Adwentu na drodze krucjaty modlitewnej w intencji „O nadzieję, tam gdzie jest rozpacz”.

W pierwszym tygodniu Adwentu naszym przewodnikiem jest prorok Eliasz.

*****

Czujesz ogromną pustkę, paraliżujący strach; życie tak boli, że wydaje Ci się, że jedynym sposobem na pozbycie się tego cierpienia jest…

Na kartach historii, na kartach Biblii i w świecie współczesnym odnaleźć można postaci, które tak jak Ty pogrążone były w rozpaczy. Przyjrzyj się Eliaszowi, bohaterowi biblijnemu. Prorokowi, który był w kryzysie; odczuwał wyczerpanie i bezsens życia.

Eliasz, który przed chwilą zwyciężył na Karmelu nad fałszywymi prorokami Baala, teraz ucieka na pustynię, przytłoczony lękiem i znużeniem. Nie widzi przed sobą już niczego dobrego. Jego słowa: „Panie, mam już dość wszystkiego, zabierz moje życie” (1 Krl 19,4)są wołaniem człowieka, który stracił siły, sens i nadzieję.

Brak nadziei nie zawsze wynika z braku wiary. Czasem rodzi się z wyczerpania, presji czy też zbyt długiej walki, która prowadzi do wyczerpania sił.

Eliasz nie udaje bohatera. Mówi Bogu prawdę: ma dość, nie widzi sensu, nie chce żyć. Co robi Bóg? Nie potępia. Nie moralizuje. Nie mówi: „Nie wolno ci tak myśleć”. Pozwala mu się położyć i spać.

To niezwykle delikatny obraz Boga wobec człowieka w kryzysie: zanim da odpowiedź, daje odpoczynek. To pokazuje, że Bóg widzi także nasze zmęczenie, nasze wypalenie, naszą drogę, która była zbyt długa. Czasem nadzieja wraca dopiero wtedy, gdy pozwolimy sobie odpocząć – fizycznie i duchowo.

Do Eliasza przychodzi anioł z chlebem i wodą. Eliasz dostaje minimum, ale to minimum wystarcza, żeby przeżyć kolejny fragment drogi.

Nadzieja w Biblii często nie przychodzi jako wielka wizja, ale jako mały gest, jako dotyk, słowo, kawałek chleba. Bóg nie daje od razu rozwiązania, ale daje siłę, by iść dalej. Właśnie tak często wygląda Boża odpowiedź na beznadzieję. Bóg nie usuwa od razu ciemności, ale daje światło na jeden krok.

Na Horebie Eliasz doświadcza gwałtownych zjawisk, ale Bóg nie objawia się w nich. Dopiero „szmer łagodnego powiewu” przynosi Jego obecność.

Człowiek w kryzysie często oczekuje, że Bóg przyjdzie z potężną interwencją, że natychmiast usunie ból. Tymczasem Bóg często przychodzi w ciszy, w subtelności, w tym, co niepozorne. Nadzieja rodzi się nie w huku, ale w dotknięciu, którego łatwo nie zauważyć.

Eliasz mówi: „Zostałem sam…”. To zdanie, które każdy człowiek w kryzysie wypowiada w jakiś sposób. Ale Bóg ma inną perspektywę: mówi mu, że są jeszcze tysiące ludzi wokół Ciebie, że Twoja historia się nie skończyła. Rozpacz często zawęża spojrzenie, sprawia, że widzimy tylko ciemność. Nadzieja jest otwarciem oczu na to, czego jeszcze nie widzimy.

Najbardziej uderzające jest to, że Bóg nie kończy historii Eliasza, ale daje mu konkretne zadania na przyszłość. To jakby mówił: ”Wciąż jesteś potrzebny.” To jest sedno nadziei. Nie chodzi tylko o to, by przetrwać, ale by odkryć, że życie wciąż ma sens i kierunek.

Masz prawo, by przeżywać chwile ciemności. Brak nadziei nie jest znakiem słabości, jest raczej częścią ludzkiego doświadczenia. Wystarczy wtedy wyszeptać: „Jezu ratuj!” i pozwolić by Bóg zaczął działać w Twoim życiu; a NADZIEJA pojawi się jak „łagodny powiew”.

Dzielne Niewiasty – Kobiety Nadziei pragną zachęcić do codziennego odmawiania modlitwy za tych, którzy pogrążeni są w rozpaczy i utracili nadzieję. Niech ten dar modlitwy w okresie Adwentu stanie się naszym wołaniem do Boga o pomoc tym, którzy często płaczą w ukryciu.

Odmów teraz:

Ojcze nasz…

Zdrowaś Maryjo…

Chwała Ojcu…

Autor: DN Zabrze


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *