W pierwszą sobotę miesiąca, 7 października, w Święto Matki Bożej Różańcowej odbyło się spotkanie Dzielnych Niewiast w Krakowie. W tym wyjątkowym dla nas dniu, dzięki zaproszeniu O. Bogusława Augustowskiego – proboszcza Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Podgórzu, mogłyśmy wziąć udział w inauguracji nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca w tej parafii i włączyć się w wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu Maryi poprzez poprowadzenie modlitwy różańcowej wraz z medytacją. Rozważaliśmy tajemnice światła a motywem przewodnim medytacji był Cud na weselu w Kanie Galilejskiej.

Przypomnijmy, że siedem lat po zakończeniu fatimskich objawień Matka Boża zezwoliła siostrze Łucji na ujawnienie treści drugiej tajemnicy fatimskiej. Jej przedmiotem było nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. 10 grudnia 1925r. objawiła się siostrze Łucji Maryja z Dzieciątkiem i pokazała jej cierniami otoczone serce.

Dzieciątko powiedziało: „Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”.

Maryja powiedziała:
„Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

Dlaczego pięć sobót wynagradzających?

Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:

  1. Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
  2. Przeciw Jej Dziewictwu,
  3. Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,
  4. Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,
  5. Bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach.

Podstawowe warunki nabożeństwa, z intencją wynagrodzenia za grzechy i zniewagi wobec Niepokalanego Serca Maryi należy:

  • przystąpić do spowiedzi;
  • przyjąć Komunię Świętą;
  • odmówić jedną część Różańca;
  • odprawić piętnastominutowe rozmyślanie nad treścią tajemnic Różańca

MEDYTACJA

CUD NA WESELU W KANIE GALILEJSKIEJ

Bądź pozdrowiona, Święta Boża Rodzicielko! Bądź pozdrowiona, Maryjo, Matko Mojego Pana i moja Matko! Bądź pozdrowiona, Matko Boża z Kany Galilejskiej. Bądź pozdrowiona, Maryjo, we wszystkich Twoich wizerunkach z całego świata, z każdego miejsca na ziemi, gdzie ludzie oddają Tobie cześć i wielbią Twego Syna, Jezusa Chrystusa.

Dzisiaj w pierwszą sobotę października zapraszasz mnie Maryjo do Kany Galilejskiej.

W tym różańcowym miesiącu pragnę ze szczególną gorliwością i miłością poświecić Tobie, Matko, tę medytację. Maryjo, przez modlitwę różańcową dzieje się tak wiele cudów. Wielu się nawraca, wielu utwierdza się w gorliwości. Ci, którzy stracili nadzieję, odzyskują ją, a pozbawieni sensu życia odkrywają miłość Boga i w życiu wiecznym odnajdują sens i cel ostateczny życia. Nie nasza to zasługa, ale Twoje Maryjo wstawiennictwo wyprasza tak wielkie łaski. Każde różańcowe „Zdrowaś Maryjo” bierzesz w swoje Niepokalane Serce i oddajesz Bogu, czyniąc tę prostą modlitwę tak potężną i skuteczną.

W tajemnicach światła, którymi w Roku Różańca święty Papież Jan Paweł Il uzupełnił drogę różańcowych tajemnic, znajdujemy tajemnice: Cud na weselu w Kanie Galilejskiej.

Maryjo, wiem z opisu ewangelicznego, że byłaś obecna na tym weselu, ale czy byłaś gościem czy może osobą pomagającą przygotować wesele -tego nie wiemy. Jednak jedno jest pewne, jako gorliwa Izraelitka, dobrze znająca Słowo Boże, wiedziałaś, że od wieków Słowo Boże ukazywało relację Boga z Narodem Wybranym i duszą ludzką, jako relację oblubieńczą, w której Bóg jest Oblubieńcem, a naród lub dusza ludzka, oblubienicą. Matko, Twoje Niepokalane Serce było szczególnie wrażliwe na grzech i niewierność względem Boga, który był przez Naród wybrany zdradzany i porzucany, tak samo zresztą, jak zdradzany i porzucany jest Bóg przez nas, gdy żyjemy w grzechu, gdy słuchamy podszeptów Złego Ducha i nie idziemy za Bożym Słowem. Znałaś Maryjo dobrze słowa z księgi Proroka Izajasza:

Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imięPan Zastępów; Odkupicielem twoim – Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi. Zaiste, jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan. I jakby do porzuconej żony młodości mówi twój Bóg: Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój Odkupiciel.

Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, kiedy przysiągłem, że wody Noego nie spadną już nigdy na ziemię; tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie ani cię gromić nie będę. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą”. (Iz.54,4-10)

Maryjo, Ty wiedziałaś, przeczuwałaś to w sercu, ze Jezus jest Oblubieńcem Bożym, który przyszedł na ziemie, aby w pełni – ludzkim językiem, w ludzkim ciele, ludzkim słowem i czynem – objawić nieskończoną miłość Boga do człowieka. Wiesz, Maryjo, że Bóg kocha całą ludzkość, ale jednocześnie każdego z nas kocha jako niepowtarzalną osobę. Kocha mnie miłością jedyną i wyłączną i kocha tak bardzo, że dla mnie samego umarłby na krzyżu, byle tylko otworzyć mi drogę do życia wiecznego z Nim. Wiedziałaś Maryjo i wierzyłaś w to głęboko, że Jezus jest Synem Bożym, Zbawicielem świata.

Myślę, Matko Boża, że w Twoim sercu obecne było gorące pragnienie ujrzenia tej chwili, w której Boski Oblubieniec odzyska i odnajdzie swą ukochaną, ale zagubioną oblubienicę. Czy myślałaś o tym, idąc do Kany Galilejskiej, biorąc udział w weselu, widząc radość nowożeńców? Nie wiem tego moja kochana Matko, ale wiem, że zawsze miałaś serce przepełnione pragnieniami zgodnymi z pragnieniami Boga, którego miłość nigdy nie odstąpi ode mnie. Niektórzy badacze Pisma Świętego mówią, że być może byłaś, Maryjo, w gronie osób przygotowujących wesele. A trzeba było wiele przygotowań, bowiem wesele zazwyczaj trwało kilka dni i było czasem spotkania, ucztowania i zabawy dla wielu gości. Św. Jan Ewangelista tak opisuje to, co wydarzyło się podczas owego wesela:

Trzeciego dnia odbywało sie wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa.Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześ

stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogłapomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, którastała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawianajpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swojąchwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia iuczniowie Jego udali sie do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni”. ( 2,1-12)

Jesteś, Maryjo, wspomniana w tym Ewangelicznym opisie tak delikatnie i dyskretnie, że choć Ty stajesz sie niejako przyczyną pierwszego cudu, którego dokonał Jezus, nie przesłaniasz sobą Jezusa. Tak czynisz, Maryjo, przez całe życie, spełniasz wiernie swoje powołanie, idziesz drogą codziennej wierności Bogu, ale jesteś przezroczysta jak kryształ.

Nigdy nie przesłaniasz sobą Boga. Myślę często o tym, jak delikatna i czuła miłość przepełniała Twoje Niepokalane Serce, skoro tak pięknie kochałaś Jezusa, a jednocześnie tak czule i realnie kochałaś ludzi. Byłaś jedną z osób obecnych na weselu, ale jedyną, która spostrzegła brak wina grożący kompromitacją dla nowożeńców. Być może jeszcze wiele lat po weselu ludzie wspominaliby ów brak, a małżonkom ich gody weselne kojarzyłyby się ze smutkiem i wstydem. Maryjo, miałaś matczyne serce dla ludzi na wiele lat przed owym bolesnym dniem ukrzyżowania, w którym Jezus powierzył Ci swego umiłowanego ucznia Jana. Masz Maryjo serce Matki, ale jesteś też Oblubienicą Ducha Świętego. Wsłuchując się w Jego natchnienia, wiedziałaś, że choć Jezus nie zaczął jeszcze nauczać, możesz pójść do Niego i z ufnością przedstawić swoją prośbę. Zdawać by się mogło, że Jezus odpowiedział Ci, Matko, szorstko, a nawet niegrzecznie. Nic z tych rzeczy. Matka i Syn rozmawiają znanym sobie dobrze językiem. Swoistym skrótem myślowym, który znany jest tylko im, bo tylko ich – Matkę i Syna- łączy niepowtarzalna więź miłości, do której nikt inny nie ma dostępu. I to, co słuchającym z boku świadkom zdarzenia może wydawać sie niezrozumiałe, oni świetnie rozumieją. Tak też Maryjo rozmawiałaś z Jezusem. Dlatego z zupełnym spokojem powiedziałaś sługom, że mają uczynić wszystko, cokolwiek Jezus im powie. Maryjo, byłaś pewna odpowiedzi Jezusa! Byłaś pewna, że odpowie na Twoją prośbę. Ale czy spodziewałaś się Matko Kochana, że Jezus odpowie z tak wielką hojnością? Ewangelista Jan wspomina o sześciu stągwiach, które Pan Jezus polecił sługom napełnić wodą. Każda stągiew mieściła dwie lub trzy „miary”. „Miara” liczy 45 litrów. Każda stągiew zawierała więc od 90 do 135 litrów wody. Skoro było sześć stągwi, to w wino zostało przemienione od 540 do 810 litrów wody. Ilość oszałamiająca!

Myślę, Matko Boża, ze nawet Ty byłaś zdumiona i zaskoczona taką hojnością Jezusowego daru. Zapewne długo i po wielokroć rozważałaś Matko w swym sercu to wydarzenie. Zapewne uwielbiałaś Boga w tym wielkim cudzie, który nie tylko był ratunkiem dla nowożeńców, ale też i mnie uczy, ze Bóg nigdy nie pozwoli się prześcignąć w hojności swych darów. Gdy o tym rozmyślam, przypominają mi się słowa Pana Jezusa, który powiedział do świętej siostry Faustyny Kowalskiej, że pragnie na każdą duszę ludzką wylać morze miłosierdzia.

Maryjo, proszę, ucz mnie nosić w sercu i wypełniać to, co powiedziałaś w Kanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Pragnę Maryjo, spełniać wszystko, co Jezus mówi i o co mnie prosi. Pragnę – a Ty, Maryjo, pomóż mi to pragnienie spełnić i żyć nim w codzienności. Amen.

Źródło medytacji: sekretariatfatimski.pl

Kategorie: DN Kraków

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *