„Nie czekaj z wybaczeniem, aż będziesz w nastroju do wybaczenia – nigdy się w nim nie znajdziesz. Na uzdrowienie uczuć potrzeba czasu po tym, jak dokona się wyboru, by wybaczyć”. Neil Anderson

Przebaczenie jest decyzją woli, zatem można to zrobić bez czekania, aż w stosunku do tej osoby pojawią się pozytywne emocje. Bo mogą nigdy się nie pojawić i to będzie prawdziwe i szczere. Ale wola idzie dalej, jest jakby niezależna od emocji i to jest dobre. Inaczej emocje stale trzymałyby nas w szachu. Z drugiej strony emocje zrodzone z krzywdy wymagają zaopiekowania się. Może przeżycia żałoby. Czasem terapii. Oznacza to, że samo przebaczenie nie ma być lekceważeniem uczuć. To idzie dwutorowo: decyzja woli i praca z emocjami. W moim odczuciu przebaczenie ułatwia i przyspiesza pracę z emocjami.
Decyzja o wybaczeniu jest zawsze dobra, ponieważ uwalnia mnie od więzów żalu i poczucia krzywdy. Co nie oznacza, że mam pozwalać krzywdzić się dalej. To dwie różne kwestie. Uważam, że po przebaczeniu nadal mogę oczekiwać przeprosin i zadośćuczynienia, ale bez  wewnętrznej goryczy czy złości. Kochać to usprawiedliwiać, ale też wymagać.

 

Dla mnie przebaczenie jest  podstawą relacji ze sobą, Bogiem i drugim człowiekiem. Czy Bogu trzeba wybaczać? Tak, bo dzieją się w naszym życiu rzeczy, których nie chcemy i oskarżamy o to… Boga. W tym sensie potrzebujemy Jemu też wybaczyć. Kiedy to w sobie odkryłam, byłam totalnie zaskoczona. Ale prawda wyzwala, zatem dziś już wiem, że takie oskarżenia to działanie złego ducha. Jednak potrzebowałam ten sposób myślenia  w sobie odkryć i wycofać.

Żyjemy w czasach, gdzie bardzo docenia się uczuciowość. I dobrze. Ale czasem odnoszę wrażenie, że akcent zostaje przesunięty za daleko: uzależniamy się od emocji. Stają się ważniejsze niż racje rozumowe czy wola. Tymczasem wydaje się, że dobrze byłoby , gdyby te trzy potężne, wewnętrzne siły były  uporządkowane w następujący sposób: emocje  kontrolowane przez wolę, wola  podlegająca rozumowi, a rozum inspirowany przez  duchowość. Co oznacza, że  Bóg ma być na pierwszym miejscu. On, który odpoczywa, kiedy nam przebacza.

 

tekst i redakcja: Marzena    zdjęcie: Pixabay

3 Komentarze

  1. Jest to wielka łaska – dar umiejętności przebaczania. W sercu, albo jak kto woli w sumieniu, jest to dla mnie stosunkowo proste. Zaczynam od analizy własnego postępowania i oceny czy moje zachowanie, słowa, czyny wywołały reakcję drugiej strony, tak silną, że raniącą. Zwykle okazuje się, że i ja mam swój „wkład” w relację. Wtedy łatwo przebaczam, w myśli, w głowie. Trudno mi jest wyjść z fizycznym gestem do drugiej osoby. Powiedzieć wybaczam i proszę o wybaczenie. Marzenko jak z tym sobie poradzić?

    • Poruszyłaś ważną kwestię. Nawet bardzo ważną. Ale trudno dać odpowiedź w kilku zdaniach komentarza. Może to dobry temat na kolejny post? Przemyślę to. Dziękuję za wpis. Zainspirował mnie.
      Serdeczności!

Skomentuj Marzena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This div height required for enabling the sticky sidebar