Zerwany Kłos

Jeżeli nie lubisz poruszających historii, a na filmach wolisz nie płakać, lepiej tę produkcję omijaj z daleka.

Historię bł. Karoliny Kózkówny poznałam klika lat temu. Wówczas poruszyła mnie nie tyle jej męczeńska śmierć (myślę, że moje kobiece serce nie dopuściło do swojej świadomości tego, co stało się z tą młodą dziewczyną), ale świadectwo jej życia. W biografii czytałam, że wszędzie, gdzie się pojawiła rozsiewała dobro. Pomagała ubogim dzieciom, każdą nawet najmniejszą pracę wykonywała z największą dokładnością, mówiąc, że Pan Jezus przynagla nas. Wokół nas są ludzie, którzy potrafią budować dobre relacje w rodzinie, służą pobożnie kościołowi, dbają nienagannie o swoje ciało. Ci ludzie wzbudzają często mój podziw, a czasem nawet  zazdrość, że ja chyba nigdy nie dam rady w ten sposób. Są jednak i tacy, którzy przez swoje świadectwo życia, wybory i  postawy, po porostu przyciągają ludzi do Chrystusa. Są Jego prawdziwymi  świadkami, są solą ziemi. Ci ludzie pociągają mnie. Kimś takim w moim odczuciu była bł. Karolina. W mojej duszy rodzi się więc pragnienie, by podążać tą samą drogą. Postaci w filmie są trochę przerysowane. Jest to być może celowy zabieg, aby jasno ukazać wartość dobra i okrucieństwo zła. Karolina z założenia piękna w swej prostocie  momentami jest niestety trochę sztuczna. Ruski żołnierz zaś dla mnie jest po prostu odrażający. Karolina jawi się nam jako ta, która do potrzebującego zawsze wyciąga rękę. Uczy modlitw dzieci, przywraca nadzieję koleżance w ciąży, która okrutnie i niesłusznie szykanowana jest przez wieś. Aktywnie uczestniczy w życiu kościoła w swojej miejscowości.  W ciekawy sposób ukazana jest też miłość Karoliny i jej ojca. Po tragicznych wydarzeniach zaś, przeogromne cierpienie rodzica, który w żaden sposób nie był w stanie pomóc swojemu niewinnemu dziecku. Sam żołnierz jest dla mnie również postacią tragiczną, mimo iż z tak wielkim okrucieństwem zabił tę piękną dziewczynę. W rozmowie z księdzem cytuje wiersz, który jasno opowiada jego historię. On w swoim życiu doznał tylko strachu, nienawiści i zła. Przez to jakby nie było w nim ludzkich uczuć. Wie, że śmierć to jego jedyna wierna przyjaciółka. Bardzo imponuje mi postawa księdza. W kluczowej scenie, choć nie bez strachu, jest gotowy na śmierć. Po tragicznych wydarzeniach zaś dba o to, by została zabezpieczona dokumentacja, że Karolina zmarła uratowawszy dar dziewictwa. Lekarz wydający świadectwo płakał na ekspertyzą. Pisał, że to praktycznie niemożliwe, by taka delikatna istota obroniła się sama. Musiała z nią być armia Aniołów.

Płakałam, a ze mną chyba całe kino. Jeśli więc nie lubisz poruszających historii nie chodź tam kobieto.

 

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/swieci/b_kozkowna.html

 

 

20 thoughts on “Zerwany Kłos”

  1. Mario Magdaleno – nic dodać nic ująć – świetna recenzja – mam podobne odczucia co do filmu. Cieszę się z tego wpisu – miałaś dobry pomysł – dzięki!
    Rozmawiałam z kilkoma osobami na ten temat, są różne opinie – jednym się podoba (mnie też) a inni mają totalnie odmienne zdanie (infantylne dialogi, aktorzy źle grają itd.) – tzn. film wzbudza emocje!
    Dla mnie to ważne, że to POLSKA PRODUKCJA FILMOWA!
    Piękna muzyka filmowa – warto posłuchać!

    Cytat z filmu, który zapamiętałam: „…Bóg chce nas uczyć większej ufności ….”.

    MM – nie ma innej opcji – polecamy ten film – DN kochają poruszające serce historie!

    ps Jaka dziś pogoda w Krakowie? – budzi się wiosna (powiedziało mi to kilka osób) 😉

    1. Zerwany kłos pewnie nie jest arcydziełem sztuki filmowej, ale byłam kiedyś na festiwalu kina szwedzkiego. Filmy były genialnie nakręcone, wspaniałe zdjęcia itp., ale z każdego seansu przychodziłam bardziej zdołowana i zastanawiałam się, jak to możliwe, aby w jednym filmie udało się komuś ująć tyle zła. Napisałam potem do organizatorów, że powinni ostrzegać przed tym widzów, pewnie wzięli mnie za wariatkę.

  2. e tam wariatka – (ja mam zdecydowanie inną opinię) 🙂 – mam nadzieje, że dało to do myślenia organizatorom – jestem przekonana, ze większość miała też takie zdanie ale to się nazywa „poprawność filmowa”! Powinno się reagować – masz odwagę 🙂

  3. Mario Magdaleno, nie byłam jeszcze na „Zerwanym kłosie” i chyba nie uda mi się to w najbliższym czasie… Ale miałam bardzo podobne odczucia po obejrzeniu filmu „Bóg w Krakowie”. Trochę naiwny i przerysowany, jednak mimo wszystko niósł pozytywne wartości, których dzisiaj bardzo brakuje w sztuce (i w życiu). Treść staje się dla mnie ostatnio o wiele ważniejsza niż forma, choć ideałem jest połączenie obu tych rzeczy;) Też często czuję się zdołowana czy zniesmaczona po kontakcie z tzw. „sztuką wyższą”… Dlatego warto promować dobro, nawet, jeśli jest podane w sposób lekko niedoskonały;)
    Znalazłam słowa Jana Pawła II, akurat o czytaniu – szukałam wprawdzie innych, które usłyszałam wczoraj o czynieniu dobra – ale te też tu pasują: „Co czytać? Starałem się wybierać to, co najistotniejsze. Tyle rzeczy się publikuje. Nie wszystkie są wartościowe i pożyteczne. Trzeba umieć wybierać i radzić się, co czytać.” 🙂

    1. Kiedyś usłyszałam taką opinię, że jest tak dużo dobrych książek, ze trzeba czytać tylko BARDZO DOBRE. Dla chrześcijanina to te, które przekazują wartości. Od sztuki oczekuję albo rozrywki, albo głębokiego wzruszenia, pobudzenia do myślenia. Sztuka (pod warunkiem, że posiadająca pozytywny przekaz) też karmi naszą duszę. Kiedyś przyjaciółka jak miałam kiepski nastrój poleciła mi film, a właściwie serial Miłość przychodzi powoli. Jest dostępny na youtubie. Film kiedyś leciał na tvp. Byłam w szoku, że można zrobić serial, który promuje dobro, a nie pokazuje, że 15 razy można zmienić żonę, czy męża. W ten sposób toczymy truciznę w nasze serca i relatywizm moralny. Ks. Pawlukiewicz powiedział kiedyś, cytując pewnego mężczyznę: że seriale dla kobiet są tym, czym pornografia dla mężczyzn. Zgadzam się z tą opinią. Telewizora nie posiadam.

  4. „Zerwanego kłosu” jeszcze nie oglądałam. Poczekam aż pojawi się w tv. Ale niedawno zaciągnęłam męża na o”Milczenie”. Czytałam o tym filmie, wiedziałam o czym będzie. Był wstrząsający, ale nie jak ” Pasja”Gibsona czy produkcje Smarzowskiego. Piękne klimaty, trudne sytuacje i wniosek jeden:jak my mamy w dzisiejszych czasach u nas dobrze. I wspierajmy misjonarzy!
    I wspomniany tutaj film”Bóg w Krakowie”- oglądałam go w ciężkim dla mnie czasie i odebrałam bardzo osobiście. Szukałam tych miejsc w Krakowie. Kilku znajomych zaprowadziłam do Matki Bożej Świętojańskiej. Lubię też filmy z z Krakowem w tle, krakowskimi aktorami. No i historie tu przedstawione, proste, mają piękne przesłanie…

    1. Bóg w Krakowie mnie ominął, dobre filmy szybko znikają, na Milczenie wybieram się, choć nie wiem, czy zdążę.

        1. Kiedyś organizowałam coś takiego jak kobiece salony filmowe. W sumie telewizora już nie mam, ale może udałoby mi się wypożyczyć projektor i wrócić do tematu. Sprawiało nam to sporo radości z koleżankami.

  5. Na „Zerwany kłos” mam zamiar iść jeszcze w tym tygodniu.Ale polecam „Milczenie” film o miłości,o męczeństwie,o życiu,o śmierci,o sumieniu,o przebaczeniu,o grzechu,o wierze….
    Daje do myślenia,zmusza do konfrontacji,lecz nie zadaje pytań i nie udziela na nie odpowiedzi.
    Milczenie-w nim zawiera się wszytko…
    Film mną wstrząsnął i na długo pozostanie w głowie.

    Pozdrawiam Dzielne….,dziś w Krakowie było cudnie,wiosennie,optymistycznie…..:)

  6. …jeszcze dopowiadając…

    Lubię takie czyste, jasne i przejrzyste filmy z prostym przesłaniem, jak „Bóg w Krakowie”, czy „Zerwany kłos”, ale lubię też te nieoczywiste, gdzie trzeba doszukiwać się głębszych znaczeń, również tych duchowych. Takim filmem jest dla mnie „Prosta historia” Davida Lyncha. Pozornie nie-duchowy, w rzeczywistości bardzo głęboki film. Podróż głównego bohatera jest nawiązaniem do Drogi Krzyżowej, a poszczególne wydarzenia (jest ich dokładnie 14) są kolejnymi Stacjami. Kiedy ogląda się „Prostą historię” w takim kluczu, to staje się ona już zupełnie innym filmem (mamy akurat Wielki Post;). Słuchałam kiedyś wykładów prof. Marka Kotyńskiego (ojca redemptorysty) na temat duchowości kultury (on sam zajmuje się duchowością… filmu;). I to on nauczył mnie takiego odczytywania filmów, szukania drugiego dna, tam gdzie pozornie go nie ma, ale to wymaga uważności i pewnego trudu… zresztą to tak, jak w życiu;)

    MM, telewizor nie równa się dla mnie oglądaniu seriali, to chyba zbyt duże uproszczenie. To raczej kwestia wyboru.
    Staram się nagrywać co wartościowsze filmy, a czasem zdarza mi się mi się trafić na prawdziwą Ucztę Kinomana;)

    A propos Krakowa;) Jest jeszcze jeden taki film bardzo krakowski, już trochę starszy, ale wciąż bardzo urokliwy, pt. „Anioł w Krakowie”.

    1. „Anioł w Krakowie” uwielbiam ten film…ale jeszcze bardziej „Zakochanego Anioła”.Film pełen ciepła,uroku,pozytywnych emocji.
      Nawet mój mąż często wraca do tego filmu,choć podobno jest taki „babski”:)
      Mam w domu telewizor ale najlepsze,mądre,wartościowe filmy oglądam na necie.
      Polecam serial „Carnivale” z 2003 roku.Oglądnijcie koniecznie.
      PS.”Prosta historia”-piękny film, o tym co w życiu najważniejsze!

      1. Tak sobie myślę, że warto by na stronie dzielnych Niewiast zrobić listę filmów wraz z informacją, gdzie można je zdobyć, czy np. są dostępne legalnie w Internecie. We Wrocławiu mamy bibliotekę Dz N. ktoś ostatnio rzucił, że warto by stworzyć tez filmotekę, co o tym myślcie?

  7. Zdecydowanie telewizor, jak każde inne narzędzie może służyć ku dobremu lub nie, choć pewnie większość kobiet przeżyła fascynację jakimś serialem. Ja w każdym razie tak. Przyznaję,widzenie rzeczy głębiej wymaga wysiłku i naszej uważności.

  8. Dziękuję kochane 🙂 Lista filmów i to z takimi wspaniałymi recenzjami, świetny pomysł. Przyznam, że mało czasu mi zostaje, aby oglądnąć film, nawet w necie, ale już teraz zainspirowałyście mnie. Wasze propozycje, to już pewna uczta kinomana 🙂
    Pozdrawiam piszących i czytających, czekam na ciąg dalszy 🙂

  9. Dziękuję za komentarze – no sporo mamy tych wartościowych filmów – oglądamy!
    Dziś pewna osoba przypomniała mi o filmie „Przełęcz ocalonych”. Co było dla mnie istotne? – mądrość i odwaga głównego bohatera!

    Aniu K – pozdrawiamy czytających i piszących 🙂

    1. Ponoć już do obejrzenia legalnie w Internecie, jak informował pewien ojciec Paulin, jeszcze nie widziałam.

  10. Długo zastanawiałam się, czy dodać tutaj swój komentarz… Od obejrzenia przeze mnie filmu minęły już ponad dwa tygodnie. Wybrałyśmy się na niego z koleżanką z pracy i moje wrażenia po nim trochę różnią się od tych MM. Przed filmem przeczytałam wiele recenzji i opinii z różnych stron – z prawej i z lewej. Tym bardziej chciałam wyrobić sobie zdanie na jego temat. Obie odniosłyśmy podobne wrażenia: odtwórczyni głównej roli świetnie poradziła sobie z postacią bł. Karoliny. Szczególnie jak na debiutantkę. Trudne partie monologów młodej wiejskiej dziewczyny z odległej już jednak epoki wydawały się na pierwszy rzut oka sztuczne, ale po chwili poruszały jakąś głębię… Zupełnie tak, jak czasami rozmawiamy z Bogiem… Ten język różni się od języka, którym nazywamy otaczającą rzeczywistość. Rozumiałam, że inaczej nie można było tego powiedzieć… Stąd po filmie powstał pomysł, którym podzieliłam się z Anią K., która w DN zajmuje się przybliżaniem nam postaci świętych, szczególnie kobiet, aby umieścić na stronie wyjątkową recenzję: połączenie wywiadu z odtwórczynią głównej roli, szkicem bł. Karoliny i kilku zdań o filmie. Jednak w czasie, gdy czekałam na kontakt do p. Aleksandry Hejdy na stronie pojawił się już wpis o „Zerwanym Kłosie”. Pomysł zarzuciłam, choć Dzielne Niewiasty przesłały pytania, które chciałyby zadać aktorce. I dzisiaj myślę sobie, że może jednak do niego wrócę, ponieważ angażuje on wrażliwość wielu kobiet, ich ciekawość i przemyślenia na temat filmie… Wpis wielu Dzielnych:).

  11. Droga Agn. zawsze może przecież powstać więcej niż jedna recenzja. Każdy, dzieło sztuki przepuszcza przez filtr swojej wrażliwości. A wywiad z odtwórczynią głównej roli, na pewno byłby bezcenny i ciekawy dla nas.

    1. Oczywiście,jednak staram się trzymać pewnych ustaleń poczynionych z o. P. Nie powiedziałam,że nie powstanie taki wpis,jednak praca zespołowa wymaga czasu i redakcji. Poprosiłam warszawskie DN o włączenie się w tę inicjatywę i bardziej cieszy mnie,że będzie mogło powstać coś,co będzie łączyło w sobie spojrzenie i wrażliwość wielu różnych kobiet. Praca z nimi i dla nich to ogromna przyjemność😊.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *