Z Moabu do Betlejem. Z ciemności grzechu do poznania Światła.

27 stycznia w Warszawie spotkały się Dzielne Niewiasty, aby cieszyć się swoją obecnością wśród kobiet, pod czułym okiem Ojca i Matki docierać do głębi tego, co ukryte.

Oddajmy głos Małgosi:

Część warsztatową „O motywacji – od mentalności więźnia i niewolnika do mentalności dziedzica Królestwa Bożego” poprowadziła dla nas Magdalena Zielińska – m.in. coach oraz absolwentka i członek zespołu warsztatów „12 kroków ku pełni życia”. Na początku Magda podzieliła się z nami krótkim świadectwem oraz tym co spowodowało, że zajęła się cochingiem. Ustaliłyśmy zasady dotyczące pracy warsztatowej w naszej  grupie tak, aby każda z nas mogła czuć się dobrze i bezpiecznie.

Jednym z pierwszych zadań było wyobrażenie sobie i wykonanie rysunku na temat: jakim jestem zwierzęciem, kiedy mam motywację, a jakim, kiedy mi jej brak. Bez względu na talent plastyczny lub jego brak  tworzyłyśmy….: mrówka, sflaczały na łóżku kot, pędzący prawie że na ślepo koń, orzeł, leniwiec i inne… Potem czas przedstawiania naszych prac, dzielenia się i wspólnego omawiania. Często, słuchając drugiej osoby, mogłam odnaleźć cząstkę siebie lub coś, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi. Rysunki naszych zwierząt pokazywały m.in.: wolność, twórczość, przestrzeń, a z drugiej strony: wycofanie, apatię, brak sił…..

W dalszej części naszej pracy warsztatowej dostałyśmy arkusze autorefleksji „Moja motywacja”. Każda z nas najpierw uzupełniała go indywidualnie. Potem wspólnie próbowałyśmy zebrać informacje  na temat jakie

– cechy zadania,  które mamy do wykonania ,

– cechy otoczenia – w sensie ludzi, którzy nas otaczają,

– cechy nas samych  (myśli, emocje, stosunek do samej siebie)

wpływają pozytywnie, a jakie negatywnie na naszą motywację.

Bardzo ważnym etapem warsztatów był kolejny arkusz refleksji grupowej: „Mentalność niewolnika/więźnia a mentalność dziedzica Królestwa Bożego”.

Tutaj sięgałyśmy do fundamentu, na jakim możemy opierać swoją motywację: godności dziedziczki Królestwa Bożego. Gdzieś głęboko, pod naszą motywacją, bardzo ważny jest kontakt z samą sobą, to, co myślę o sobie i o świecie – i czy jest to realistyczne czy raczej dalekie od prawdy. W sytuacji, gdy zdaję sobie sprawę z mojej tożsamości dziecka Bożego, to jaką daje mi to godność, co mam dane, jakie mam prawa,  mogę to otrzymane już zaplecze  rozwijać i  budować dalej.
W mentalności dziedzica Królestwa Bożego sprawczość jest moja, biorę odpowiedzialność za swoje wybory, potrzeby, uznaję swoje prawo do błędu. Uczę się na błędach, traktuję je jako doświadczenie, a nie porażkę. Mam wybór, wiele zależy ode mnie. Akceptuję swoje ograniczenia, ale nie koncentruję się na nich.

W mentalności niewolnika ktoś za mnie decyduje, mam poczucie, że nic albo niewiele ode mnie zależy i tylko jeszcze przyklepuję ten schemat. Nie mam odpowiedzialności, nawet nie mogę jej podejmować. Czynię odpowiedzialnymi za moje emocje innych (to przez ciebie….). Oczekuję na działanie kogoś. Tę mentalność cechuje postawa wycofania, niezgoda na siebie i cały zewnętrzny świat, izolacja, kurczenie się do środka.

Po intensywnym czasie warsztatów i podsumowaniu tego, co dla każdej z nas było w nich najważniejsze pyszny, gorący obiad, który przez wiele z nas był pożądany:).

Część duchowa spotkania DN zaczęła się w kaplicy uwielbieniem, a następnie Eucharystią poprowadzoną przez Ojca Grzegorza.

Dalszym etapem była konferencja Oli: „Rut. Kobieta zawierzenia”. Ola opowiadając o Rut i jej historii, podzieliła się z nami także swoim doświadczeniem zawierzania Bogu w codzienności. Biblijna Rut, w którymś momencie swojego życia, zdecydowała się pozostać ze swoją teściową Noemi. Widząc jej życie, zapragnęła pójść za nią i poznać jej Boga. Historię Rut mogłyśmy zabrać  przed Przenajświętszy Sakrament. Pomagały nam w tym przygotowane do medytacji materiały.

Kościół w Noemi widzi  Matkę Bożą. Tak jak Noemi zaopiekowała się Rut, tak Matka Boża opiekuje się i wstawia za nami. Każda z nas w ciszy Adoracji mogła odmówić „Akt osobistego zawierzenia Maryi”. W tym czasie była także możliwość skorzystania z sakramentu spowiedzi lub rozmowy z kapłanem. Po czasie Adoracji podzieliłyśmy się na kilka mniejszych grupek,  w których rozmawiałyśmy o tym, czy w naszym życiu były/są takie kobiety, jak Noemi – prowadzące nas do Boga i czy my jesteśmy takimi kobietami, które towarzyszą, przyprowadzają innych do Boga.

Cenne było dostrzec i uświadomić sobie, że były i są w moim życiu Kobiety, które prowadziły/prowadzą mnie do Boga. Zdać sobie sprawę, że nie byłam/nie jestem na tej drodze sama i czasem niby przypadkiem One pojawiają i  wskazują kierunek .

Budzi się w sercu wdzięczność Bogu za Nie. Chwała Panu!!!

Małgosia

One thought on “Z Moabu do Betlejem. Z ciemności grzechu do poznania Światła.”

  1. Na pewno już większość z Was, drogie Dzielne Niewiasty, jest po lekturze jednej z części „Rodowodu Łaski” Francine Rivers. Ta część o Rut pięknie pokazuje relację dwóch kobiet: Noemi i Rut oraz cały misterny plan, przygotowany przez Noemi (Boga?) dla Rut w Betlejem.
    Kiedy czytałam relację z warsztatów o motywacji, dostrzegłam, że tam też była Rut. Wcześniej tego nie widziałam. Od momentu jej decyzji o wyruszeniu z teściową, Rut zamieniła mentalność niewolnika na mentalność dziedziczki Królestwa Bożego. Zupełnie jeszcze o tym nie wiedząc. Często wystarczy zrobić ten jeden krok, aby przekroczyć granicę Moabu, granicę ciemności grzechu, rozpoczynając przyjaźń z Jezusem. Kolejny dobry dzień:).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *