Wrocław, wrzesień, my i zakochanie …

Dzielne Niewiasty z Wrocławia rozpoczęły kolejny, czwarty już rok swojej pracy! Upalny Wrocław tętnił swoim weekendowym życiem, a my zastanawiałyśmy się nad istotą miłości i jej źródłem. Kiedy gorące promienie wrześniowego słońca zaglądały do nas przez okna – odkrywałyśmy oblicze czule kochającego Boga, gotowego poruszyć niebo i ziemię, aby dotrzeć do człowieka. Sięgając po biblijne cytaty próbowałyśmy wejść z Nim w dialog.

Spotkałyśmy się 10 września 2016 r. u gościnnych Ojców Redemptorystów. Rozpoczęłyśmy od wspólnej modlitwy z o. Ryszardem Niziołkiem, a potem odbył się warsztat rozwoju osobistego pt. „Zakochany Bóg – kochający człowiek”, prowadzony przez Dorotę Wroczyńską.
Oto wrażenia Niny z warsztatu:
Rysowałyśmy siebie – dwa rysunki, jeden – to ja, kiedy kocham, a drugi – ja, kiedy jestem kochana.
roza_10Narysowałam różę, pierwszy rysunek przedstawiał różę, z kolcami w pączku. A drugi bez kolców, rozkwitniętą, która puściła piękne pędy. Miało to symbolizować otwartość i promieniowanie na zewnątrz, radość i pełnię. Ale pomysłów było wiele, tak jak i uczestniczek.
Jednym z zadań było też napisanie dialogu między Bogiem a człowiekiem, na podstawie określonych fragmentów z Pisma św. To było ciekawe zadanie i dialog – każda z nas miała inny i indywidualny.
Wyszło mi, że jestem spragniona Boga, jak zeschła ziemia, a On wyprowadza mnie na pustynię, by przemawiać do mojego serca. Ciekawy dialog, znałam te fragmenty wcześniej, ale nigdy nie zestawiałam ich ze sobą w ten sposób.
A to wszystko było na podstawie trzech ksiąg: Izajasza, Ozeasza i Pieśni nad pieśniami oraz Psalmów.
Dobrze jest czasem poczytać Słowo Boże i cieszyć się nim tak, że to do mnie skierowane słowa od samego Boga.
Miałyśmy też za zadanie przeczytać modlitwę Jezusa arcykapłańską, wybrać z niej jedno zdanie i iść na spacer na dwór i się modlić tym zdaniem. Ja wybrałam takie:
„Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli  w sobie w całej pełni”.
Wybrałam ten fragment, bo radość jest dla mnie często abstrakcją, a tu Jezus mówi, że chce, abym miała Jego radość w sobie w pełni. A dla mnie jest to trudne, pociesza jednak fakt, że jest to możliwe, i że tego pragnie dla mnie sam Bóg.

Po części „dla ciała” czekał na nas pyszny obiad, a potem odbył się blok „dla ducha”: uwielbienie, Msza Św., konferencja, adoracja Najświętszego Sakramentu i dzielenie w małych grupach.

Ewangelia tego dnia dotyczyła owoców, tych wydawanych przez drzewa i ludzi. Ojciec Ryszard mówił, że słowa, które wypowiada człowiek, to także są owoce jego życia tu na ziemi. Zalew słów pustych, fałszywych, złych i ordynarnych – z tym mamy obecnie do czynienia. Tymczasem świat potrzebuje słów pełnych życia, dobrych i kojących, słów szczerych, które jednają ludzkie serca, przynoszą pokój i ukojenie. Tak nie przemówi człowiek, który jest pełen żalu i nienawiści.
Słowa – to owoce, serce – to drzewo. Każde drzewo musi najpierw wypuścić korzenie, ukształtować gałązki, potem konary. Tak jest też z nami – musimy wypracować w sobie ową łagodność, cierpliwość i czułość.

Konferencja dotyczyła tematu: „Jesteśmy wezwani, by budować wspólnotę Kościoła”.
Celem naszego życia jest zbawienie. Jezus odkupił ludzi wszystkich czasów, ale zbawienie jest zależne od osobistej decyzji każdego z nas. Decyzja – to wiara w Jezusa i ciągłe nawracanie się z upadków. Nie wystarczy być ochrzczonym, by mieć pewność zbawienia. Należeć do Kościoła – to nie tylko być zapisanym w kartotece parafialnej, ale to stan mojego serca, relacja z Jezusem.
Wielu ochrzczonych nie dokonało takiej decyzji – mają oni problem z przyjęciem wiary i zasad dotyczących obyczajów życia. Wielu mówi: „Jezus – tak, Kościół – nie”. Odrzucają nauczanie Kościoła. Tymczasem Bóg oczekuje osobistej, jasnej odpowiedzi. Brak tej odpowiedzi powoduje, że człowiek pozostaje na zewnątrz Kościoła. Taka postawa powoduje zapomnienie o Jezusie. Wtedy Kościół kojarzy się tylko z instytucją. Jeśli dla ciebie Kościół to tylko instytucja – to przed tobą jest droga do przebycia, by przyjąć Jezusa na serio.
Zalęknieni Apostołowie zostali napełnieni Duchem Świętym. I my tego potrzebujemy, by On sam usunął lęk i niedowiarstwo.
Jan Paweł II powiedział w 1997 r.: „Miłujcie Kościół!”. To znaczy: cieszcie się, że w nim jesteście, służcie mu.

Jak tworzymy wspólnotę Kościoła?
1. Przez wytrwałą modlitwę, pokorę, wytrwałość:
– modlitwa osobista – adoracja Najświętszego Sakramentu, bycie przy Jezusie – umacnia wiarę i otwiera na misję;
– modlitwa wspólnotowa – umacnia wiarę, buduje więzi, otwiera na ewangelizację.
Gdy przyjmujemy Jezusa, wtedy Duch Święty, którego Jezus posłał, daje duchowy wzrost i otwiera na dobro.
2. Przez nauczanie w Kościele, literaturę, innych wierzących. Czasem będzie potrzebne pogłębione studium wiary.
3. Przez jedność braterską we wspólnotach. Mocna wspólnota pozwala sama się ewangelizować i sama ewangelizuje. Działa w różnych diakoniach (liturgiczna, modlitwy wstawienniczej, miłosierdzia, gościnności, muzyczna, …).

Módlmy się za tych, którzy zagubili drogę do Jezusa.

W małych grupach dzieliłyśmy się doświadczeniem spotkania żywego Jezusa w Kościele. Byłam wdzięczna moim koleżankom za ich świadectwa, bo wskazywały na nieskończoną mądrość, dobroć i czułość Boga.

Na zakończenie spotkałyśmy się przy kolacji. Na stole królowały wspaniałe sałatki przygotowane przez Ninę i Monikę.

ZAPRASZAMY NA KOLEJNE SPOTKANIE W PAŹDZIERNIKU !!!
Do zobaczenia,
Aneta

Jedna myśl do “Wrocław, wrzesień, my i zakochanie …”

  1. Dziękuję za wpis. Lubię takie wyczerpujące wrocławskie opisy, bo mogę z nich czerpać pomimo tego, że nie uczestniczę w spotkaniach. Pozdrawiam z drugiego krańca Polski, czyli z Podkarpacia:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *