W drodze do Santiago de Compostela – nowy początek.

Nowo nauczony zwrot po hiszpańsku: estation de autobuses bardzo się przydaje. Wczoraj, jak jechałam samochodem z moim aniołem, próbowałam zapamiętać drogę, ale momentami nie jestem pewna gdzie iść. Przechodnie chętnie wskazują mi drogę. Jestem trochę zdenerowana, ale znajduję stanowisko i wsiadam do autobusu. Podróż jest bardzo spokojna i komfortowa. Trochę jednak zadziwia i niepokoi mnie jeden fakt. Wjeżdżamy w coraz bardziej wysokie góry. Ojej to tak teraz będę wędrować? Jeżeli byłabym tego świadoma, nie wiem, czy bym się zdecydowała. Koleżanka, która zniechęcała mnie do tego szlaku mówiła, że jest nieciekawy jak tereny popegeerowskie, ale nic nie wspominała o wysokich górach… Czy dam radę? Wiem, że brzmi to trochę naiwnie, przecież wszystko to mogłam sprawdzić w necie, nie potrafię do dziś dokładnie powiedzieć, dlaczego ciągnęło mnie na szlak camino primitivo.

Wysiadam z autobusu, jestem w Oviedo. Znów widzę dziewczynę z plecakiem i muszlą, podbiegam do niej. Czyżby historia miała się powtórzyć? Znów spotykam na stacji kolejną towarzyszkę drogi? Dziewczyna odpowiada mi z uśmiechem, że ona właśnie skończyła swoje camino i wraca do domu. Hm, moje myślenie było dość naiwne. Wyruszam na poszukiwanie albergi. Niestety kluczę między ulicami, pytam raz i drugi, przechodnie życzliwie pokazują drogę. W końcu pan z pieskiem prowadzi mnie na miejsce i co się okazuje? – tej albergi już nie ma, została zlikwidowana. Jeszcze raz studiuję mapę i wreszcie trafiam do ogromnego budynku, chyba wcześniej była to szkoła. Załatwiam formalności, zostawiam plecak i idę zwiedzić miasto, które jest piękne. Zwiedzam katedrę i muzeum katedralne. Z wielkim żalem stwierdzam później, że albo ominęłam salę z chustą, w którą był zawinięty Pan Jezusa, albo po prostu nie zorientowałam się, że to ta sala. Było co prawda jedno pomieszczenie, w którym czułam coś dziwnego, ale ogólnie potem było mi przykro, że nie wykazałam się należytą starannością, aby to sprawdzić, czy też kogoś zapytać. Tak często też jest w moim i pewnie w waszym życiu, że koncentrujemy się na rzeczach nie najważniejszych i możemy zgubić Jezusa, albo Go nie zauważyć… Jak chociażby moja patronka Maria Magdalena. Tu możecie poczytać na temat tej chusty http://adonai.pl/cuda/?id=27. W informacji turystycznej pobieram nowy paszport pielgrzyma, tak jak pisali w necie tam jest bezpłatny, elegancko wydany, chyba za środki unijne.

Jem lunch w restauracji z pięknym widokiem na katedrę. W pobliskim kościele trafiam na ślub, myślę nawet o tym, aby zostać tam na Mszy św., ale goście są tak eleganccy, że nie czuję się tam dobrze. Nie jestem w szacie weselnej. Paniom  chętnie robiłabym zdjęcia. Nie widziałam w Polsce tak eleganckich w swej prostocie sukni. Wszystkie są w bardzo ciekawych fasonach i przeróżnych kolorach od gołębiego, poprzez amarantusowy, turkusowy, królują też róże, błękity, fuksja. Jedna z Pań ma małą czarną, ale na to granatowy szal przepięknie udrapowany, upięty broszą.

Ta sytuacja daje mi do myślenia. Mój strój obrazuje duszę człowieka, który nie jest przygotowany na gody, (Mt 22,12). Taki człowiek będzie precz wyrzucony. W tym dniu jest czytanie o Pannach roztropnych i nieroztropnych (albo bardziej dosadnie – mądrych i głupich). Znów obraz uczty na którą zaprasza Oblubieniec i tylko te panny, które były przygotowane weszły na gody weselne, pozostałym Pan Młody powiedział, że ich nie zna (Mt 25,1-13).

Trafiam na mszę do innego kościoła. Wracam do albergi i jako doświadczony pielgrzym wdaję się w rozmowę z innymi pielgrzymami. Są pielgrzymi ze Słowenii, Francji, Niemiec, jest starszy pan z Polski. Sala jest dość duża, czuję się jakoś obco i niepewnie. Młoda Francuska pyta mnie o której wychodzę, mówię, że będę jeszcze rano szła na mszę św. i pewnie z miasta wyruszę dużo później niż pozostali.

One thought on “W drodze do Santiago de Compostela – nowy początek.”

  1. Mario Magdaleno, Niewiasto o odważnym Sercu – dałaś radę – dzielnie pokonałaś przeszkody: góry, doliny itd. – samo życie – ale był i jest przy Tobie/przy Nas – Pan Jezus – codziennie 🙂

    Dziękuję za link do strony na temat Chusty z Oviedo – dobrze o tym poczytać!

    Dla mnie szata na każde spotkanie z Panem to Serce!

    Pozdrawiam majowo (piękny miesiąc) – a w Sercach maturzystów – nadzieja 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *