To co Boże, to co najdrobniejsze

Grudniowa, adwentowa sobota upłynęła nam na przyglądaniu się temu, jak Pan Bóg troszczy się o nas w tym, co najdrobniejsze, co czasem w naszych oczach „najmniejsze” albo „zbyt mało wzniosłe” na Boże zainteresowanie. Przez cały dzień, od pierwszego do ostatniego elementu przewijała się ta myśl: w Bożych oczach, w Bożym sercu nie ma spraw „nieważnych” – wszystko to, co buduje naszą codzienność, co ma dla nas znaczenie, może się stać Jego przestrzenią, miejscem Jego przychodzenia do nas – o ile same Go do tego zaprosimy.

Finanse – czy można o nich myśleć w Bożym świetle? A można bez niego? Ela Wrotek z Fundacji CROWN dzieliła się z nami nie tylko wiedzą o tym, jak do tej sfery życia zapraszać Pana Boga, ale przede wszystkim – swoim doświadczeniem i owocami zaufania także w tej dziedzinie.

Codzienność – czy w tych wszystkich drobnych, niemal monotonnych czynnościach powtarzanych każdego dnia możemy spotkać Boga? A możemy Go nie spotkać? Pytał Ojciec Kazimierz. Jak plaster miodu składa się z wielu niezbędnych elementów, zyskujących znaczenie dopiero w połączeniu ze wszystkimi pozostałymi, tak nasze godziny, minuty, dni układają się w przedziwną całość na mocy znaczenia, jakie nadajemy im w odniesieniu do Boga. I jakie On im nadał jako pierwszy, zapraszając nas do tego, co mamy w nich odkrywać.

Praca – „ciągle to samo” – mówiła Grażyna, przygotowując ciasto na pierniki w ilustracji konferencji głoszonej przez Beatę. Ciągle to samo – każdego roku, każdego dnia, a przecież to wszystko, co podejmujemy, jest znakiem naszej troski o najbliższych i… może się stać dziękczynieniem za ich obecność, bliskość, za to że po prostu mamy o kogo się troszczyć. Bo najlepsza cząstka to świadomość powodu, dla którego służę. Pierwsza jest relacja – posługa jest konsekwencją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *