Spontanicznie rosną tylko chwasty

to fragment podsumowania jednego z warsztatów, jaki odbył się w kwietniu we Wrocławiu. Czyżby Dzielne z Wrocławia otworzyły szkółkę ogrodniczą przy parafii ojców Redemptorystów?

A jednak nie … Nie chodziło tym razem o rośliny i do tego niemile widziane, ale o relacje i do tego bardzo ważne, bo małżeńskie.

Spontanicznie rosną tylko chwasty. Dobry związek wymaga umiejętnego pielęgnowaniato najkrótsze streszczenie warsztatu, jaki przygotowała Marzena Jagielska.

Na warsztacie stawiałyśmy sobie pytania: jaką żoną będę? Jaką żoną jestem?
To niezwykłe, ile mądrej intuicji i życiowego doświadczenia ujawniły wypowiedzi. Ile pomysłowego entuzjazmu. Warsztat pokazał wspaniały świat kobiecych starań. To wzruszające, ile troskliwej uwagi my, kobiety, wkładamy w budowanie relacji. Warto to zauważyć. Dobrze też docenić. Głośno wzajemnie pochwalić. Bo to dodaje skrzydeł. I jest źródłem siły na kolejne dni.

Poznałyśmy znaczenie wdzięczności. To ważne, by bronić się przed narzekaniem. To pomocne, by nie dopuścić do postawy niezadowolenia. To konieczne, by nie dawać dostępu negatywnym myślom i osądom. Prowadzenie Dziennika Wdzięczności nadaje tej pracy konkretny wymiar. Słowo zapisane ma moc. Wesprze, gdy ciężar trosk spróbuje odebrać nam radość. Przypomni wszystkie dobre wydarzenia. Pokaże, jak wiele mamy powodów, by dziękować Bogu, małżonkowi i … sobie samej.

Zajmowałyśmy się też posagiem panny młodej. Kiedyś były to morgi ziemi czy skrzynie z odzieżą. Dziś bardzo ważnym elementem posagu jest znajomość naturalnych metod planowania rodziny. To etyczny sposób zarządzania własną płodnością. Szanujący zdrowie kobiecego ciała. Uwalniający od lęku przed nieplanowaną ciążą. Metoda, którą może poznać każda dziewczyna na długo przed ślubem. Może stać się ekspertem dla własnego męża. Ład w obszarze seksualności jest bardzo ważny. Służy budowaniu nie tylko bliskości fizycznej, ale przede wszystkim bliskości psychoemocjonalnej. Zdecydowanie warto zachęcać młode dziewczęta, by wnosiły tę umiejętność w swoje małżeńskie życie.

Kolejne spotkanie z tego cyklu odbędzie się już w czerwcu. Jeszcze wiele ważnych pytań przed nami. I wiele inspirujących zachęt. Bo … no właśnie – to już wiemy – bo spontanicznie rosną tylko chwasty, a dobry związek wymaga umiejętnego pielęgnowania.

I niech ta klamra myślowa zostanie w naszej pamięci.

Drugi warsztat dotyczył Bożej ekonomii. Panu Bogu naprawdę zależy na nas i tych pieniądzach, które dzięki Jego łasce posiadamy. Tak, tak … to Jego łaska daje tobie to wszystko. Tylko nie dziw się i nie kręć głową z dezaprobatą, że to ty zarabiasz, ty wszystko planujesz, ty poświęcasz tyle wysiłku na zwiększenie majątku … Ty i tylko ty … A co by było, gdyby Bóg nie dał ci wszystkich talentów, nie pomógł ukończyć stosownych szkół, nie postawił na twojej drodze właściwych ludzi, nie dał pracy, o której marzyłaś … No właśnie, czas zejść z piedestału swojej samowystarczalności i zwrócić Panu Bogu pierwszeństwo we wszystkich sprawach finansowych.

Tym razem rozważałyśmy temat dawania pieniędzy na dobre cele – bardzo niewłaściwie pojmowany nawet przez osoby wierzące. Mówiłyśmy sporo na temat dziesięciny. Wiemy już, jak mamy się modlić, by Pan Bóg nam w sprawach finansowych błogosławił 🙂 Była także mowa o inwestowaniu, cechach dobrego inwestora i o pierwszym kroku, który do inwestowania prowadzi. Poznałyśmy wartości, które świadczą o mądrym stylu życia i wiemy, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Wszystkie tematy miały potwierdzenie w Słowie Bożym. Rozmawiałyśmy też o tym, że warto dzieci i młodzież uczyć właściwego zarządzania pieniędzmi i szacunku do nich, i o niedobrych wyobrażeniach dotyczących sporządzenia testamentu.

Marzena przedstawiła nam kolejną, niesamowitą kobietę ze Starego Testamentu, której imię będą znać ludzie do końca czasów.
Oto wrażenia Marzeny:  
Konferencje o kobietach, których historie zostały zapisane w Biblii, zawsze mnie fascynowały. Życie tych kobiet uderzało mnie realizmem życiowych trudności, pokonanych mocą wiary i zaufania do Boga.
Historia Rut jest także niezwykła. Młoda wdowa, z pogardzanego rodu Moabitów zbierała kłosy na polu w czasie żniw, a właśnie to wydarzenie pozwoliło jej wejść do genealogii samego Jezusa. W konferencji odkrywamy wielkie bogactwo treści tej księgi. Także w analogii do życia duchowego. Przepiękne porównania, które otwierają oczy na głęboki sens zapisanych wydarzeń.

Czuję się wyróżniona, że mogłam opowiedzieć historię Rut i przybliżyć obecnym na spotkaniu Paniom tyle wspaniałych prawd. Z pewnością nie tylko ja wiele zyskałam poznając kolejną bohaterkę biblijnych wydarzeń.”

Dziękujemy ojcu Ryszardowi Niziołkowi CSsR za obecność, opiekę i błogosławieństwo, posługę w sakramencie pokuty, Eucharystię i wystawienie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Do zobaczenia w sobotę – 2 czerwca – we Wrocławiu, ul. Wittiga 10 na Biskupinie.


Tekst: Aneta, Marzena / Zdjęcia: Marzena, Ewa / Redakcja: Monika

 

6 myśli do „Spontanicznie rosną tylko chwasty”

  1. Drogie Dzielne Niewiasty,
    zaskoczył mnie umieszczony przez Was fragment poniżej:
    „To etyczny sposób zarządzania własną płodnością. Szanujący zdrowie kobiecego ciała. Uwalniający od lęku przed nieplanowaną ciążą. Metoda, którą może poznać każda dziewczyna na długo przed ślubem. Może stać się ekspertem dla własnego męża. Ład w obszarze seksualności jest bardzo ważny. Służy budowaniu nie tylko bliskości fizycznej, ale przede wszystkim bliskości psychoemocjonalnej. Zdecydowanie warto zachęcać młode dziewczęta, by wnosiły tę umiejętność w swoje małżeńskie życie.”
    I choć treść ta dotyczy naturalnego planowania poczęć uznawanego przez Kościół, to myślę, że zdanie „lęk przed nieplanowaną ciążą” kłóci mi się z przekonaniem idącym z wiary, że to Bóg powołuje i prowadzi człowieka, i że to On wybiera najlepszy moment do poczęcia się Osoby, bo to Bóg „zarządza” Życiem.
    Pozdrawiam serdecznie DN Wrocław.

    1. Dziękuję serdecznie za to dopowiedzenie. W pełni z nim się zgadzam.
      Pozdrawiam.
      Marzena Jagielska

    2. Jesteśmy zaproszeni do współpracy ze Stworcą, by roztropnie i wielkodusznie traktować dar płodności, wspólnie, oboje małżonkowie. Wiedza i znajomość metod rozpoznawania płodności daje możliwość odroczenia poczęcia kolejnego dziecka z ważnego powodu oraz wybrania optymalnego momentu do zaproszenia dziecka na świat. Poznawanie tych metod pomaga zachwycić się pięknem daru płodności bez lęku, lecz z ufnością dziecka Bożego obdarzonego wolną wolą również w tej dziedzinie. Do tego wielkodusznie otwieranie serc także dla tych „niespodziankowych” dzieci z zaufaniem do Stwórcy, Dawcy Życia…

      1. Dziękuję za ten komentarz.

        Nigdy dość podkreślania, jak wielkim darem jest płodność. Nigdy za wiele rozmów o korzyściach, jakie płyną z poznania cyklu i świadomego korzystania z tej wiedzy. Właśnie taka postawa jest wzięciem odpowiedzialności za własną seksualność.

        Patrząc oczami wiary widzimy siebie jako zaproszonych do współpracy z Bogiem w powoływaniu nowego życia. Uznajemy, że to On jest Stwórcą i Ojcem każdego poczętego dziecka. Jednocześnie rozumiemy, że Bóg szanuje naszą wolną wolę. Zachęca nas do wielkoduszności, ale ostatecznie pozostawia w gestii każdego małżeństwa decyzję o liczbie dzieci.

        To właśnie ten obszar naszej wolności może być realizowany na drodze zarządzania płodnością. Rozumiem to jako :
        1/ poznanie cyklu miesięcznego ( funkcja kontroli)
        2/ realizacja (korzystanie z więziotwórczej roli pożycia seksualnego)
        3/ planowanie ( decydowanie o czasie poczęcia dziecka)
        4/ analizowanie ( wspólne rozmowy małżonków )
        5/ gotowość do zmian ( postawa akceptacji dziecka poczętego poza planowanym czasem)

        Takie podejście do tematu płodności zaspakaja ważne potrzeby małżonków, buduje porozumienie, porządkuje codzienność, pozwala czuć się odpowiedzialnie i przeżywać wiarę oraz zaufanie do Pana Boga także w obszarze seksualności.

        Pozdrawiam Autorkę wpisu.
        Marzena Jagielska

        1. To wszystko, o czym piszecie jest prawdą i ma swoje uzasadnienie. Mnie chodzi o te dzieci „niespodziankowe”, nieplanowane… Mam doświadczenie, że osoby przychodzące na świat w takiej roli, trafiają w przyszłości na terapię, bo mają ranę, która się nazywa „byłam dzieckiem, którego pojawienie się nie było przez rodziców w pełni akceptowane”, „dobrze, że się urodziłem, bo byłem prawie abortowany” i tym podobne… Uważam, że pokochanie i zaakceptowanie dziecka o krok później, niż wtedy kiedy dowiadujemy się o jego istnieniu już może być dla dla nich traumą.
          Pozdrawiam serdecznie wszystkie Dzielne
          Ewa F.K.

  2. To przejmujące, jak wielki wpływ na życie dzieci ma nastawienie matki jeszcze przed ich poczęciem.

    Jej postawa akceptacji czy też lęku jest tu kluczowa. Ale wg mnie bardzo należy wystrzegać się oceniania takich zachowań. Adekwatne wydaje mi się stawianie pytań DLACZEGO? Jakie złe doświadczenia generują ten strach? Bardzo często to konkretne dramaty: problem alkoholowy w małżeństwie, pętla finansowa, niezgoda męża na kolejne dziecko, konflikty, emigracja zarobkowa itp.

    Jednocześnie temat lęku przed ciążą wydaje się być tematem tabu. Nie jest przedmiotem rozmów między kobietami. Nie trafiłam na warsztaty poświęcone tej sprawie. Nie spotkałam żadnej publikacji, książki czy choćby artykułu. Nie słyszałam, by został poruszony na naukach stanowych dla małżonków w ramach rekolekcji.

    Może zatem jest to obszar do objęcia troskliwą uwagą?
    Może jest to temat na rozmowę w kobiecym gronie? Lub materiał do kompleksowego opracowania? Może warto, by kobiety wolne od lęku przed ciążą dzieliły się swoim doświadczeniem? Może warto zachęcać matki, by omawiały sprawę z dorastającą córką? Lub z córką zamężną? Pokazywać wagę i owoce takiego dialogu? Jest wiele dobra, jakie może z tych działań wyniknąć.

    Zapraszam do podzielenia się refleksjami i serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *