Rachab – kobieta wiary

Nasze kwietniowe spotkanie zaczęłyśmy jak zawsze zawiązaniem wspólnoty i modlitwą. Następnie w trzech grupach udałyśmy się na zajęcia warsztatowe.

Panie biorące udział w warsztatach florystycznych przygotowały trzy stroiki mogące służyć wielkanocnej ozdobie domu czy stołu. Każdy wykonany był trochę inną techniką a ich różnorodność wykonania odzwierciedlała różnorodność osobowości uczestniczek.

Warsztaty ergonomii pomogły uczestniczkom poznać zasady właściwego „obchodzenia się” z własnym kręgosłupem, tak aby służył długo i bez bólu. Szczególny nacisk i w teorii i w ćwiczeniach praktycznych położony był na „uruchomienie” i codzienne wykorzystanie naszych mięśni głębokich.

Trzecie warsztaty poświęcone były czytaniu Pisma Świętego. Jak czytać Pismo Święte by je rozumieć? Jak wybierać teksty do czytania aby zmobilizować się do systematyczności? A przede wszystkim jak sprawić by czytane wersety zaczęły we mnie pracować? Próbowałam różnych sposobów. Od losowego otwarcia Pisma Św., które zresztą szybko porzuciłam, gdy za każdym otwarciem trafiałam na… Księgę Hioba, przez próbę przeczytania Biblii od początku do końca jak „zwykłej” książki, po lekturę codziennych czytań mszalnych. Żaden sposób nie był dla mnie satysfakcjonujący, żaden nie powodował głębokiej fascynacji Słowem Bożym. Modliłam się nawet o to, by Pan rozjaśnił moje „szare komórki” bym mogła ROZUMIEĆ. Na próżno. Już prawie pogodziłam się z tą swoją ułomnością, gdy na warsztatach Ewa podzieliła się swoim doświadczeniem badania Biblii, bo metoda, którą stosuje Ewa to skrutacja, czyli badanie Pisma św. Na nasz warsztat trafił Psalm 139. Biblia Jerozolimska Ewy (tzn. której właścicielką jest Ewa), trafiła w moje ręce. Wysłuchałam wskazówek i wczytywałam się w kolejne przypisy do pierwszego wersetu zachwycona logiką Bożego słowa. Tak, sprawiało mi to radość. Spotkanie opuszczałam parafrazując w myśli słowa Jeremiasza „Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłam się uwieść” [Jr 20.7] z sercem przepełnionym wdzięcznością i postanowieniem zakupu Biblii Jerozolimskiej i badania Pisma. Aczkolwiek pomoc prowadzącej była tu niezastąpiona. Najbliższy warsztat biblijny już (albo dopiero) w czerwcu. Zatem polecam i do zobaczenia.

W części „duchowej” homilia ojca Pawła osnuta była na kanwie słów proroka Jeremiasza „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!” [Jr. 11, 18] oraz Ewangelii wg św. Jana (J, 40-53) wchodzącej w skład sobotniej liturgii z dnia naszego spotkania. Wygłaszający homilię zwrócił uwagę na skutki zła jakie wyrządza skłonność ludzka (moja) do osądu. Jak wskazuje św. Jan tego osądu, nie uniknął sam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa. Tymczasem Bóg nie osądza, bo kocha, bo pragnie pokoju. Tym, który osądza, potępia, oskarża, niszczy jest szatan. Osąd sączony przez niego w nasze serca popycha nas do działania, które jest destrukcją: „Zniszczmy(..), zgładźmy go (…), jego imienia niech już nikt nie wspomina!” [Jr. 11, 18-20]. Często – zwraca uwagę ojciec Paweł – ten jad osądu, a raczej samo osądu, bezlitośnie kierujemy na siebie. Zapominając o miłosiernej miłości Boga, o naszym sercu czystym i szlachetnym, które jest w stanie wydać dobre owoce, gdy słucha Słowa i podąży za głosem Boga. Spójrz na siebie tak jak patrzy Bóg, bez osądu, bez potępienia. Z miłosierdziem wyrozumiałością podlegającą również na dostrzeganiu swoich niedoskonałości, ciemności, do której zaprasza Chrystus. To co porusza w homiliach Ojca Pawła to bezpośrednie zwracanie się do słuchaczki, bo przecież nie ludzkość osądza, oskarża, krytykuje. Za takim zachowaniem stoją konkretni ludzie, najtrudniej przyznać, że to także jestem JA. Czas zatem zacząć naprawiać świat… od siebie.

W cyklu popołudniowych spotkań z kobietami Biblii – ojciec Paweł poznał nas z Rachab. Już na wstępie konferencji Ojciec zaznaczył, że jest to kobieta wiary, która jest wymieniona w rodowodzie Jezusa. Wzmianka o niej znajduje się w Księdze Jozuego [Joz. 2. 6], gdzie przedstawiona jest jako nierządnica, mieszkanka Jerycha, która udzieliła schronienia i pomocy zwiadowcom Jozuego biorącego w posiadanie Ziemię Obiecaną. Rachab była poganką, żyła w pogańskim mieście. Jej profesja w tej kulturze nie była postrzegana negatywnie, prawie tak jak w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie i zapewniała jej dostatnie życie. Spotkanie ze zwiadowcami obcego ludu, który z interwencją Boga zajmował kolejne ziemie wzbudziło w niej pragnienie poznania Boga. Posłańcy, którzy przybyli tylko na nocleg, nie postrzegali jej jako nierządnicy. Być może po raz pierwszy została potraktowana jak osoba, a nie jak przedmiot. Rachab przestaje mylić miłość z seksem. Odzyskuje godność utraconą przez grzech. Jest wolna. Negocjuje ze zwiadowcami warunki swego ocalenia i ocalenia swoich bliskich. Po odejściu wysłanników Jozuego, gromadzi wokół siebie rodzinę i na zawsze zmyka drzwi swego domu obcym. Rachab wiedziona pragnieniem poznania Boga decyduje się na zdradę swojego ludu, wierząc, że Bóg, którego wyznaje Jozue żyje i działa. W spotkaniu z jego wyznawcami doświadczyła uwolnienia od grzechu i uwierzyła, że tylko On może ocalić ją i jej bliskich w katastrofie, która zbliża się do Jerycha. Ojciec Paweł zwrócił uwagę na jeszcze jeden rys osobowości Rachab – odwagę do podjęcia zmiany swego życia lub w swoim życiu. Rachab miała swoją strefę komfortu, dostanie życie, kontakty, może nawet wpływy ale w obliczu szansy jaka pojawia się z nadejściem zwiadowców, nie waha się radykalnie zerwać wszystkie krępujące ją w przeszłości więzi. Zaryzykowała i zagrała o wszystko, zawierzyła Bogu i odzyskała siebie, rodzinę i miłość. Cóż, konferencja Ojca Pawła była jak zwykle inspirująca i jak zwykle dla mnie za krótka, więc zachęciła mnie do lektury Księgi Jozuego, którą Wam serdecznie polecam, bo ten Jozue to był naprawdę niezwykły gość, taki podwładny Pana Boga. Żeby móc tak jak on. Marzenie.

Na zakończenie spotkania jak zawsze podzieliłyśmy się w małych grupach naszym doświadczeniem wiary, związanym z treścią konferencji a później w dużej grupie doświadczeniem całego przeżytego dnia.

Do zobaczenia na następnym spotkaniu w czerwcu.

(Stasia K.)

8 thoughts on “Rachab – kobieta wiary”

  1. No brawo Stasiu za obszerna konferencje..😊 ja nie dałam rady dzielić się z Wami w grupce bo byłam porwana przez Age S.na Misterium nie sądziłam że tam się znajdę..😊 miałam wyrzuty sumienia ze Was zostawiłam ale niezbadane są plany Boże..😊 i mi się to przytrafiło i super była decyzja.Nie żałuje Misterium mnie wzmocniło do pogłębienia mej Wiary…😊 bardzo je przeżyłam..😊 dzięki Aga za dar przekonania i porwania.😊 a też chce się podzielić doświadczeniem zmiany w mym życiu bo ci co mnie znają wiedza że wiele pozostawiłam za sobą i nie żałuję że na nowo zaufałam Bogu.. I mimo iż się kiedyś na Nim zawiodłam ale mnie wyciagnął z tego bagna bo chce mi pokazać moją perłę którą ja mam dla Niego..😊 odszukuje pomału na nowo swoją drogę może kiedyś szerzej powiem o tym świadectwo jak będę na to gotowa. Na razie mogę powiedzieć że Bóg 7 mnie działa Wielkie rzeczy..😊 i prowadzi cudnie..zostawiłam za sobą wielu ludzi nawet przyjaciół ale to nie byli tacy prawdziwi przyjaciele bo teraz mnie wyśmiewają że wybrałam pójście za Jezusem..ale mam wspólnotę mam w zamian innych troskających się o mój los ludzi którzy są naprawdę przyjaciółmi moimi i Jezusa,.dla Jezusa można zostawić za sobą coś co potem zamienia się w perłę życia..i za tą przemianę Chwała Panu..ps..a gdzie zdjęcia.?? Pozdrawiam wszystkich i życzę radosnych Świąt Wielkiej Nocy..😊

  2. Byłam na warsztacie skrutacja Pisma św. Ewo dziękuję…
    To był dialog z Panem Bogiem. „Ty mnie przenikasz i znasz mnie…”

  3. Stasiu – Niewiasto o poszukującym i marzycielskim Sercu – sprawozdanie rzetelne i budujące… 🙂
    Bardzo dziękuję wszystkim za ten wspaniały dzień – Bóg zapłać

  4. Drogie, kochane Dzielne Niewiasty!
    Bardzo serdecznie Wam dziękuję za posługę. Za Wasz wkład za każdą modlitwę , pracę, każdą pomoc przy organizacji każdego spotkania. Czuję się tutaj jak w „inkubatorze”. Tu można leczyć swoje rany. Tu można narodzić się na nowo i zacząć nowe życie jak na przykład wspomniana wyżej Rachab.
    Na tym ostatnim spotkaniu poczułam dotyk miłości Bożej.
    Zachęcam przede wszystkim te niewiasty, które jeszcze tu nie dotarły:
    Przybywajcie na spotkania Dzielnych Niewiast, bo tu niewiasty wraz z opiekunem duchowym Ojcem Pawłem stwarzają „cieplarniane” warunki, w których Bóg mówi prosto do serca. I znajdzie sposób, żeby dotrzeć także do Twojego serca i je uzdrowi,jeśli Mu na to pozwolisz i otworzysz swoje serce. W tym pomoże Ci modlitwa uwielbienia, Eucharystia , adoracja i konferencja. Warsztaty zaś pozwalają się oderwać od codzienności (np. florystyka) lub uzupełnić wiedzę w różnych dziedzinach.Wybór, przynajmniej dla mnie jest zawsze trudny, bo wszystko wydaje mi się potrzebne.
    Dziękuję za życzenia świąteczne.
    Ze swej strony pragnę życzyć wszystkim Dzielnym i Ojcu Pawłowi radości ze Zmartwychwstania Pańskiego i spotkania z Żywym Jezusem.
    Katarzyna

  5. Jezus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał!
    Kasiu Tobie też życzymy radości ze zmartwychwstania Pana, niech On sam uzdrawia Twoje serce.
    Dzięki za dobre słowa.

  6. 1 kwietnia ( fajna data) – niebo miało kolor radosny a w naszych Sercach były i są wiosenne kwiaty 🙂

    Warsztaty kwietniowe „Bibliodrama” – te zajęcia były dla mnie odkrywcze/ dziękuję pani Ewie!

    Miesiąc maj – kurs Estera

    Warsztaty czerwcowe – zapisywała Ania K, Niewiasta o miłosiernym Sercu – zdecydowałam się na warsztat „Spacer po Krakowie – śladami świętych kobiet” … ale inne zajęcia też są rewelacyjne – i to z moją ulubioną s. Anią i też niesamowitą panią Ewą.
    Kasiu zgadzam się z Tobą – jak zawsze trudny wybór a mnie się wydawało, że to tylko ja tak mam 😉

    Konferencja – prowadził o. Paweł, kapłan o dobrym i ufającym Sercu/dziękuję.
    Rachab to dla mnie kobieta: poszukująca, zdeterminowana na działanie, otwarta na Słowo Boże – walczy o siebie i innych!
    Czy ja też tak potrafię?
    Rachab to Niewiasta o szerokim Sercu a dlaczego szerokim? – zagadka

    Pozdrawiam gorąco

    ps Kasiu, Niewiasto o łagodnym i współczującym Sercu, cieszę się, że Cię poznałam – to radość dla mnie 🙂

  7. To jedno z moich ulubionych pytań: Czy ja/ty/my potrafimy, damy radę?, które zadaję w pracy?
    Dziś usłyszałam – damy radę – było dużo radości 🙂

    Z Panem Jezusem, Maryją i innymi w sercu – damy radę!

    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *