Przeszłości nie da się zapomnieć – świadectwo uzdrowienia

Jeżeli spojrzę wstecz na moje życie tzn. przed okresem kiedy zostałam uzdrowiona, to mogę powiedzieć, że moje życie było ułożone. W niedzielę i w święta z rodziną uczestniczyłam we mszy świętej. Otoczenie zewnętrzne postrzegało mnie jako osobę wierzącą. Przecież tak było.

Wtedy jeszcze nie znałam innego życia. Miałam dom, kochającego męża, syna, pracę. Wszystko się zawaliło w momencie kiedy w wyniku błędnych diagnoz postawionych przez lekarzy mój syn został w okresie niemowlęcym upośledzony. Moje życie się zmieniło. Z twarzy znikną uśmiech, w sercu zagościł lęk, złość, obawa co będzie dalej. Nie mogłam się pogodzić z faktem, że mój syn rozwija się inaczej, jest upośledzony. Nie przyjmowałam tego do wiadomości. Posłałam go do szkoły z klasami integracyjnymi. Bardzo dużo od niego wymagałam. Uczyliśmy się do późnych godzin nocnych. Chciałam żeby był zdrowy, prosiłam Pana Boga, Matkę Maryję o uzdrowienie dla niego. Uzdrowienia nie było. Często chodziłam do spowiedzi, prosząc Pana o przebaczenie za moją decyzję, za krzywdę jaką mu wyrządziłam, tym, że go zaszczepiłam, ale ukojenia też nie było. Nie mogłam sobie wybaczyć, że zaszczepiłam syna chociaż jakiś głos wewnętrzny mówił mi, żeby go nie szczepić.

Niezbadane są wyroki Pana.

Pierwszego uzdrowienia wewnętrznego doświadczyłam na weselu w 2014r. Był na nim zakonnik. Powiedziałam  mu, że nie mogę sobie wybaczyć, że zaszczepiłam syna, on jest teraz upośledzony.  Wtedy powiedział mi, że Pan Jezus jest miłosierny on mi dawno przebaczył , że to zły nie pozwala mi pozbyć się poczucia winy. Pomodlił się za mnie odmówił krótki egzorcyzm, ze mnie jak gdyby zeszło powietrze, do serca wrócił pokój, zniknęło poczucie winy, które już nigdy nie wróciło. Kiedy trzeba było pomóc mojej koleżance i pójść z nią na Biblijne Rekolekcje Antydepresyjne zgodziłam się bez wahania, chociaż uważałam że te rekolekcje nie są dla mnie.

Jak bardzo się myliłam….

Już pierwszy dzień rekolekcji bardzo mocno poruszył moje serce. Podczas mszy świętej odbywającej się w czasie rekolekcji Pan Jezus  za pomocą obrazu (jak gdyby szybki film z przeszłości) przeniósł mnie do czasów kiedy mój syn w wieku 7 miesięcy po raz pierwszy miał drgawki, a później w wieku czternastu miesięcy wstrząs po podaniu penicyliny. W tym momencie wyraźnie widziałam twarze lekarzy, w tle przewijały się słowa pani doktor nie wiem jak z nim będzie. Całemu temu zdarzeniu towarzyszyły ogromne emocje, serce waliło jak oszalałe, z oczu płynęły łzy. Chciałam to przerwać wyjść z kaplicy ale nie mogłam. Ojciec prowadzący mszę (o. Paweł) powiedział, że Pan uzdrawia osobę z jej zranień, wiedziałam, że jego słowa kierowane są do mnie. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że w moim sercu tkwi zadra wbita głęboko, która nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Ta zadra to był brak przebaczenia. Ojciec prowadząc uzdrowienie powiedział, abym wybaczyła tym osobom, które mnie zraniły. Gdy na głos powiedziałam  – szczerze – przebaczam, do mojego serca wrócił spokój, poczułam, ulgę, jak gdyby zeszło ze mnie powietrze. Emocje które towarzyszyły uzdrowieniu nagle odeszły do serca wrócił pokój. W sercu usłyszałam słowa nie bój się wypłyń na głębie jest przy tobie Chrystus. Jezus po raz drugi uzdrowił moje zranione serce.

Dzisiaj moje życie się zmieniło. Jestem we wspólnocie Szkoła Nowej Ewangelizacji Sursum Corda i Wspólnota Redemtor. Co wtorek jeżeli czas pozwoli uwielbiam Pana. Zrozumiałam też, że Jezus naprawdę cały czas był i jest ze mną. Wiem też, że przeszłości nie da się zapomnieć. Gdy do niej wracam zatracam się w rozpaczy i bólu tracę Pana z oczu, ale Jezus jest przy mnie i się o mnie upomina. Czuję nad sobą parasol bezpieczeństwa, jestem bezpieczna, zaopiekowana. Pokój wrócił również do mojej rodziny. Mój syn Maciej ma obecnie 17 lat. Jest wspaniałym chłopcem, który niejednokrotnie uczy mnie pokory do życia.

Anna Moskal

Czy chcesz być uzdrowiona?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *