O byciu kobietą, królową i sobą …. oraz o prawie przegapionym jubileuszu

Z wydarzeń nadzwyczajnych, które miały miejsce na spotkaniu Dzielnych we Wrocławiu w czerwcu, należy uwzględnić to, że każda z pań mogła poczuć się jak królowa… i to wyjątkowa królowa, bo Estera – mądra, taktowna, wierna Bogu i szalenie kobieca.

Oprócz tego zawiadamiamy o zaproszeniu księdza proboszcza parafii ojców redemptorystów, obecności pysznego tortu, który umilił popołudniową część spotkania oraz dyplomach dla pań odpowiedzialnych za DN Wrocław. Tymi akcentami chciałyśmy zamknąć kolejny rok pracy Dzielnych Niewiast we Wrocławiu. Dopiero dzień później zorientowałyśmy się, że mamy za sobą mały jubileusz – 5 lat obecności Dzielnych na Dolnym Śląsku!

A jeśli jubileusz – to warto zacząć od podziękowań.

Dziękujemy ojcu Pawłowi Drobotowi CSsR, który jako krajowy koordynator błogosławi naszym poczynaniom we Wrocławiu.

Dziękujemy ojcu Damianowi Simoniczowi CSsR, proboszczowi parafii Matki Bożej Pocieszenia, który przyjął nas pod swoje skrzydła pięć lat temu, udostępniając salę, zaplecze oraz kaplicę, dzięki czemu spotkania Dzielnych Niewiast stały się możliwe we Wrocławiu.

Dziękujemy za opiekę duchową i wsparcie ojcu Ryszardowi Niziołkowi CSsR. Kiedy został naszym opiekunem, poczułyśmy się prawdziwie zaopiekowane w parafii ojców redemptorystów. Ojcze Ryszardzie, Twoja obecność jest dla nas wielkim darem!

Dziękujemy także Ewie – naszej koordynatorce, która dba o to, by każdego miesiąca wszystko było przygotowane jak należy na kolejne spotkanie pań.

Dziękujemy Teresie, która na każdym spotkaniu dba o sprawy porządkowo-gospodarcze. Dziękujemy Monice, bo to ona graficznie i do tego tak fajnie redaguje nasze wpisy na stronie internetowej DN.

Dziękuję także za tę szansę, że mogę po każdym spotkaniu robić krótkie podsumowanie ku wiadomości Dzielnych z całej Polski i świata. Dzięki temu odkrywam w sobie umiejętność, o którą jeszcze kilka lat temu wcale bym siebie nie podejrzewała . Dzielne pozwalają odkrywać ukryte talenty i to mi się bardzo podoba!

Od ponad roku współpracujemy z p. Marzeną Jagielską, która proponuje paniom bardzo ciekawe cykle spotkań, dotyczące każdej sfery życia kobiety. Wielkie podziękowania również dla niej. Pamiętamy oczywiście o wszystkich paniach prowadzących warsztaty dla DN i serdecznie je pozdrawiamy.

Na koniec zostawiłam najsłodsze podziękowania – dziękujemy Matce Bożej za Jej opiekę i prowadzenie tego dzieła we Wrocławiu.

A teraz wracam do naszego spotkania.

Z radością powitałyśmy panie, które przyszły po raz pierwszy.

Beata zrobiła nam wielką przyjemność przynosząc sernik na zimno z truskawkami i przeźroczystą galaretką – ten królował na stole od rana i nie zostało po nim nawet okruszka.

Rozpoczęłyśmy od Eucharystii, bo nasz opiekun ojciec Ryszard musiał potem wyjechać z Wrocławia. To była wyjątkowa sobota, bo pierwsza w miesiącu, więc poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi.

Pani Marzena Jagielska poprowadziła drugą część warsztatów pt.:  Jaką żoną będę? Jaką żoną jestem?

Oto resume Marzeny:

Za nami już druga próba wyczerpania tematu. Ależ było energetycznie! W kobiecym kręgu stawiałyśmy sobie wiele pytań:

co to znaczy być „pomocą” dla męża w ujęciu biblijnym

czy można przygotować się do roli żony i na czym to konkretnie polega

co wspaniałego zawdzięczam Mamie, a co wartościowego dostałam od Taty

jak zatroszczyć się o rany serca

kim jest moje wewnętrzne dziecko i jak wejść z nim w kontakt

Była rzecz o dbaniu o siebie w wymiarze fizycznym i emocjonalnym (Mapa Troski). Także o zarządzaniu czasem i finansami. A przede wszystkim o kapitalnym znaczeniu stawiania sobie samej wymagań. I o potrzebie przekuwania marzeń w decyzje (Deklaracja Celu Małżeństwa). Na koniec poszły w ruch nożyczki, klej i kolorowe gazety. Każda pani stworzyła swoją planszę, by wyrazić, co oznaczają dla niej słowa: MĄŻ / ZWIĄZEK / RODZINA.

Zasłona została nieco uchylona. I dobrze! Wszystko, co w nas piękne, twórcze, życzliwe niech ujrzy światło dzienne! Ośmielałyśmy się. Ujawniałyśmy tęsknoty. Także te niezwerbalizowane. Poznawałyśmy własne bogactwo serca. I jak tu nie podziwiać geniuszu kobiety? Jak nie dziękować Bogu, że nas tak cudownie stworzył?

A to dopiero początek drogi. Wspaniałej przygody poznawania siebie. Rozpakowywania tego daru, jakim jest nasza kobiecość.

Jako prowadząca warsztat dziękuję wszystkim uczestniczkom za szczerość i odwagę, za ciekawe wypowiedzi i aktywny udział. Wiele od Was biorę! Czuję się ubogacona. Jest mi z Wami po prostu dobrze. Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu!

Oto wrażenia jednej z uczestniczek:

Dzień dobry,

Chciałam napisać kilka zdań o moich wrażeniach ze spotkania Dzielnych Niewiast. Po pierwsze bardzo podoba mi się nazwa całego cyklu spotkań. Po drodze myślałam sobie, że idzie dzielna niewiasta na warsztaty. Spotkanie zaskoczyło mnie pozytywnie tym, że były to same konkrety, np. konkretne cechy świętych kobiet. Podobało mi się ćwiczenie, w którym miałyśmy napisać co dobrego (cechy, postawy) mamy od naszych rodziców, wzruszyłam się tym ćwiczeniem.

No i jeszcze ważne było dla mnie wprowadzenie do ćwiczenia i samo ćwiczenie o celu mojego przyszłego małżeństwa. Fajnie, że to wszystko miałyśmy napisać na kartkach, a nie tylko pomyśleć, i że miałyśmy na to wyznaczony czas przy muzyce, dzięki temu wypisałam konkretne rzeczy, a nie tylko mglisty, ogólny zamysł. Myślę, że treści ze spotkania będą jeszcze we mnie pracować przez jakiś czas, szczególnie te dwa ćwiczenia, o których napisałam. Bardzo przydatne spotkanie.

Pozdrawiam, dzielna niewiasta Monika 

Ps. Może to oczywiste, ale cieszę się też, że jedna z intencji Mszy św. była za dzielne niewiasty.

Popołudniowa konferencja dotyczyła życia, wyborów i działań, które podjęła królowa Estera. Bardzo lubię królową Esterę. Nie ma znaczenia, że żyła kilka tysięcy lat temu. Uważam, że jej styl warto naśladować w każdej epoce. Mam wrażenie, że jej życie potoczyło się wbrew jej planom i marzeniom. Kto inny zadecydował o jej przyszłości,  dla wielu kobiet wymarzonej, bo u boku króla, ale przecież obcego jej nacji. Królewski diadem dający władzę, pokora w sercu, wierność wierze ojców, świadomość społeczna i historyczna i ufność Bogu były znakomitym połączeniem, dzięki któremu Estera uratowała swój skarb, czyli swój naród. Gdyby to się nie udało, kto wie, jak wyglądałaby historia zbawienia. Estera zachowała wielką klasę, a dar niezwykłego powabu wykorzystała ku dobru.

Jeśli nie wiesz, jak się modlić w patowej sytuacji – módl się tak, jak Estera (Est 4,17k-17z) i jej opiekun Mardocheusz (Est 4,17a-17h).

Wykład poprowadziła Ewa, która wystąpiła – jak prawdziwa dama – w kapeluszu, rękawiczkach i na obcasach. Czekała na nas ciekawa dynamika i królewskie korony. Temat był świetnie opracowany, dzięki czemu posłużył nam, które żyjemy w XXI wieku. I tylko tyle mogę powiedzieć. Bo trzeba do nas przyjść, by osobiście doświadczyć tego, o czym mówią życiorysy kobiet Starego Testamentu. Tylko osobiste doświadczenie jest w stanie przemienić twoje życie, pamiętaj o tym, moja droga!

Mamy jeszcze dwie konferencje z serii „Kobiety Starego Testamentu”, więc zapraszamy wszystkie panie po wakacjach.

Marzena podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat konferencji:

Wiele razy słyszałam, że jestem córką Króla Niebieskiego. Na znak tych słów nakładano mi symboliczną koronę. Kiedy słuchałam historii Estery, uderzyło mnie podobieństwo do niej. Ona także nie pochodziła z wysoko postawionego rodu. Jako młoda i wybitnie urodziwa dziewczyna trafiła na królewski dwór, stając się potencjalną nałożnicą. Było w niej jednak coś wyjątkowego, skoro zyskała godność królowej. Poza urodą musiała mieć charakter i pociągającą osobowość. Z pewnością była też inteligentna i myśląca. Dowodzą tego jej późniejsze działania w obronie własnego narodu.

Czy ja rozumiem swoje miejsce w życiu i zadania, jakie przede mną każdego dnia stają? Czy jestem gotowa ofiarnie je realizować? Czy mam oczy szeroko otwarte? Czy rozumiem wagę każdej swojej decyzji, działania bądź zaniechania? Bóg także i mnie powierza ważne zadania. Także ode mnie oczekuje walki o słuszne sprawy. Prosi o wyobraźnię miłosierdzia.  Czy nie zawodzę? Czy korzystam z pozycji, życiowych ról, talentów? Czy służę nimi, pokonując próżne obawy czy chęć spokojnego życia? Czy moje życie jest godne naśladowania tak jak życie Estery?

Ta mężna kobieta cała przylgnęła do Boga. Poprzez zaufanie, wyrażone modlitwą, pokutą i postem. To może być także moja droga. Bo asceza jest od wieków skutecznym narzędziem do poszukiwania i pełnienia woli Bożej. Także sposobem otwierania się na Boga. I wchodzenia w niezwykłą, zdumiewającą i bardzo pociągającą zażyłość z Nim.

Po południu odwiedził nas gość specjalny – ojciec proboszcz Damian Simonicz CSsR. To niesamowite, ale rozmowa z nim była jakby kontynuacją wcześniejszych warsztatów. Mówił nam, jak wielki kryzys dotyka obecnie małżeństwa, a jednymi z największych zagrożeń są małżeńskie zdrady i pornografia. To zabrzmiało wyjątkowo przerażająco!

Przypomniały mi się słowa księdza Orzecha, czyli Stanisława Orzechowskiego, duszpasterza akademickiego, który mówił wprost: ”Jeśli telewizor jest ci przyczynkiem do grzechu, to wyrzuć go przez okno”. A ja parafrazuję: jeśli komputer twój lub twojego męża jest przyczynkiem do śmierci waszego małżeństwa i grzechu, to wywal go z hukiem na śmietnik. Czy odważysz się na taki krok by ratować to, co najważniejsze?

W związku z wizytą ojca proboszcza czekał na nas tort, który przygotowała Aneta. Lekki jak puch, delikatny jak chmurka, o smaku cappuccino – jak on wszystkim smakował!!! Co tu dużo mówić… domowa robota, najlepsze składniki, wszystko przygotowane z sercem . Zwolenniczki diety fit pewnie nie spróbowałyby nawet małego kawałeczka, ale uważam, że ten wypiek znakomicie podkreślił szczególny charakter spotkania i był taką ”kropeczką nad i”, która dopełniła naszą wdzięczność wobec księdza proboszcza i osłodziła kolejny rok pracy Dzielnych we Wrocławiu. Tylko było nam żal, że nie mógł być z nami o. Ryszard.

Tak, to prawda, dopiero dzień później zorientowałyśmy się, że tym samym minęło pięciolecie naszej obecności na Dolnym Śląsku… cóż, i tak bywa. Na szczęście nie do końca przegapiłyśmy ten miły jubileusz i na łamach dzielimy się swoją radością ze wszystkimi Dzielnymi.

Do zobaczenia we wrześniu!

Tekst: Aneta

Zdjęcia: Ewa, Marzena, Monika

Redakcja: Marzena

4 myśli do „O byciu kobietą, królową i sobą …. oraz o prawie przegapionym jubileuszu”

  1. Pozdrowienia i gratulacje dla Dzielnych Niewiast na Dolnym Śląsku 🙂 Niech dzisiaj szczególnie Maryja otula Was swoim płaszczem.

  2. Dziewczyny jesteście cudowne!
    Wspaniałe święto! Raduję się z Wami!
    Gratulacje i życzenia kolejnych jubileuszy i wielu wspaniałych kobiet Waszym gronie.

    1. Miło nam przyjąć tak ciepłe słowa. Razem uczestniczymy we wspaniałym dziele. Ad maiorem Dei gloriam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *