Margerytki i woń olejku różanego

Spotkałyśmy się we Wrocławiu w szczególnym czasie – trwała oktawa Wielkanocy i wigilia Uroczystości ku czci Bożego Miłosierdzia. Drzewa i kwiaty wybuchły tej wiosny pąkami i kolorami! A do tego wszystkiego frapowała nas zapowiedziana metamorfoza Iwony – jednej z nas, Dzielnych.

P.S.  Przywitała nas fajna rapująca rodzinka. Pewnie to świąteczni goście, którzy jeszcze przez parę dni zatrzymają się, aby zwiedzić Wrocław …


Pani Marzena Jagielska, która prowadziła kolejne warsztaty oraz była inicjatorką tej metamorfozy, zaprezentowała nam Iwonę przed zmianą, a potem poprowadziła warsztat pt. ”Niech Twoja kobiecość rozkwita” z cyklu ”Ja i moje ciało”.

Już na wstępie napiszę, że ciasto przyniesione przez Ninę zrobiło prawdziwą furorę, wszystkie panie prosiły o przepis. Dodam, że smak tego ciasta był nieoczywisty – połączenie słonych krakersów ze słodką masą kajmakową plus bita śmietana z płatkami migdałów na wierzchu… po prostu pycha !!! I zapewniam, że żadna z nas nie liczyła kalorii, tylko pałaszowała kolejną porcję. Cieszyłam się, że Nina objawiła swój talent cukierniczy, bo przedtem przygotowywała dla nas także pyszne sałatki oraz na przywitanie – kolorowe serduszka i kwiatki ze Słowem Bożym.

Wrażenia Małgosi z warsztatu:
Warsztaty były niezwykle ciekawe, dotyczyły naszych osobowości. Prowadząca uświadomiła nam, że każdy temperament jest darem, generuje konkretny potencjał. Ma również swoje wady, ale gdy jesteśmy ich świadomi możemy nad nimi pracować. Znajomość temperamentu innych osób pozwala nam lepiej się komunikować, a w pracy racjonalniej rozdzielać zadania, sprzyja też wzajemnemu zrozumieniu w małżeństwie.
W drugiej części warsztatów szukałyśmy swojego wewnętrznego dziecka. To ważne, aby zrozumieć kim było, jakie potrzeby tego dziecka nie zostały zaspokojone, bo może się ciągłe od nas czegoś domagać. Warto się temu przyjrzeć, a potem zdecydować, co zrobić z tymi potrzebami. Rozmawiałyśmy również o wdzięczności, jak ważna jest w życiu chrześcijanina.

Na zakończenie warsztatu mogłyśmy zobaczyć ”nową” Iwonę. Wszystkie panie były nią zachwycone.

Nie jestem pewna, czy zdjęcia oddadzą przemianę Iwonki, która promieniowała subtelną elegancją – jedna z pań powiedziała, że jest w tym wydaniu podobna do królowej angielskiej z czasu jej młodości!

Nas ucieszyła jej piękna fryzura z żywymi margerytkami wpiętymi w kok. Do tego odcięta w pasie, rozkloszowana ultrakobieca sukienka w białym kolorze z delikatnym nadrukiem kwiatów, białe krótkie bolerko i lekkie buty na obcasie. Całości dopełniał subtelny makijaż i podkreślone szminką usta. Coś pięknego!
Na czerwonym dywanie, który specjalnie dla niej został rozłożony na podłodze przez Marzenę, Iwona prezentowała się jak księżniczka.

Na pamiątkę tej chwili została nawet udekorowana koroną i pierścieniem … Dla mnie najpiękniejszy był uśmiech Iwony i jej błyszczące radością oczy.

Dodam, że Marzena przez trzy tygodnie poprzedzające spotkanie Dzielnych współpracowała z Iwoną, rozmawiała, dodawała otuchy, i panie razem chodziły na zakupy, by dobrać właściwą dla Iwony kreację, buty i kosmetyki. Marzena umówiła także Iwonkę na spotkanie z fryzjerem w sobotnie przedpołudnie.

Z kazania o. Ryszarda w czasie Eucharystii:
Msza Św. to ofiara Jezusa i ofiara Kościoła, więc i moja także. To stąd czerpiemy wszystko do życia chrześcijańskiego, by iść za Zmartwychwstałym Panem. Za psalmistą wołałyśmy: ”Dziękuję Panie, że mnie wysłuchałeś”.
W Ewangelii towarzyszyłyśmy Jezusowi, który ukazał się Marii Magdalenie, potem dwóm uczniom zmierzającym do wsi, a następnie Jedenastu zamkniętym w Wieczerniku. Nie ma co! Jezus wyrzucał im brak wiary i upór. Ale potem rozesłał, by nieśli Dobrą Nowinę całemu światu.

Pomyślałam, że Bóg cały czas buduje na słabej ludzkiej naturze mocą Ducha Świętego. Wszak Kościół jest grzeszny grzechami ludzi, ale jest święty i mocny świętością samego Boga.

Ojciec Ryszard kontynuował:
Trwamy w oktawie Wielkiej Nocy. Jutro obchodzimy uroczystość Bożego Miłosierdzia. Bóg je nam okazuje, wiec i my mamy je sobie wzajem okazywać.
Stwórca nie zostawił Adama, gdy ten zgrzeszył, tylko szukał go – ”Adamie, gdzie jesteś?” Bóg szukał swego ludu, gdy ten gubił drogę, i nie zważając na głos Boga oddawał się grzechom i bałwochwalstwu. Bóg posyłał ludowi proroków i królów. Prorocy byli ambasadorami Boga, ale często ponosili fiasko. Bóg posunął się do szaleństwa miłości – dał swego Syna.
Miłosierdzie to podstawowy ton Ewangelii. Miłosierdzie zawsze i wszędzie odnosi zwycięstwo!
Jezus nie oddala Piotra, widzi jego skruchę i łzy. Ojciec otwiera szeroko swe ramiona, by przyjąć marnotrawnego syna.

Nie wystarczy tylko zachwycić się miłosierdziem Bożym – mamy je mieć za wzór i przykład. Bóg pragnie, by wieść o miłosierdziu szerzyła się na cały świat.
Możemy być dumne ze św. siostry Faustyny. O! Jakże trudno było wymawiać w czasie i po wojnie owo ”… i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy …” A Jezus powiedział do Faustyny: ”Wysyłam cię do całej ludzkości. Jesteś sekretarką Mojego miłosierdzia.”

Bóg pragnie, byśmy nie zwątpiły w miłość i miłosierdzie Boga, pomimo wojny, walk, prześladowań i zła, które dzieje się na świecie. Dlaczego dziś tak bardzo rozszerza się prawda o Bożym miłosierdziu? Bo człowiek tego tak bardzo potrzebuje! Najwyższym trybunałem miłosierdzia jest Krzyż Jezusa! Kolejnym trybunałem miłosierdzia jest sakrament pokuty i pojednania! Przychodzimy pełne grzechów, a odchodzimy pełne pokoju, oczyszczone mocą Krwi Jezusa.
Trzeba nam dziękować za Faustynę i innego apostoła Bożego miłosierdzia – św. Jana Pawła II.

Boże miłosierdzie jest tak bardzo potrzebne, by nie zwątpić w sens życia w obecnych czasach. Miłosierdzie Boże jest niewyczerpane, nigdy się nie skończy – tego możemy być pewne!

Ta ostatnia myśl z kazania bardzo pięknie wpisała się w temat wykładu o nawróconej grzesznicy i faryzeuszu Szymonie. Jednym z sekretów konferencji, które opracowuje dla nas o. Paweł Drobot jest to, że przedstawiają one kontekst historyczny i opisują panujące za czasów Chrystusa obyczaje, co pozwala dokładnie zrozumieć przesłanie konferencji.

Napiszę tylko jedno zdanie: Jezus przebaczył jawnogrzesznicy, by mogła otworzyć swe serce na miłość i odpowiedzieć miłością na miłość Boga, natomiast faryzeusz Szymon trwał w ciasnych ramach zakazów i nakazów, wymagając najpierw miłości, by obdarzyć przebaczeniem. Prawda, że to wielka różnica?

Na koniec mogłyśmy – jak tamta szczęśliwa przebaczeniem Boga kobieta – namaścić stopy Jezusa. Do tej pory pamiętam zapach olejku różanego … To było głębokie duchowe przeżycie.

W grupach dzielenia rozmawiałyśmy o tym, jak okazujemy Bogu wdzięczność za to, co dla nas czyni. Nina pozwoliła mi podzielić się informacją o szczególnej modlitwie wdzięczności. Weź różaniec i zamiast odmawiać ”Zdrowaś Maryjo”, na każdym koraliku dziękuj Bogu za dobro. Nina mówiła, że w jednej chwili Bóg pokazał jej wiele sytuacji, także z dzieciństwa, za które warto dziękować. Po takiej modlitwie zmieniła zupełnie sposób patrzenia na świat i rzeczywistość. A ja dodaję: to oczywiste, bo wdzięczność ściąga na planetę Ziemia w namacalny sposób Królestwo Boże i wtedy dopiero widzimy wszystko we właściwej perspektywie. Może i ty spróbujesz?
Zapraszamy do nas 27-go maja!

Opracowanie: tekst – Aneta, zdjęcia – Ewa, Monika

One thought on “Margerytki i woń olejku różanego”

  1. Modlitwa wdzięczności – mam za co dziękować, wiele Łask Bożych, za każdy rok życia ( lepiej nie myśleć ile, 😉 itd. ). Różaniec zawsze noszę przy sobie a od jakiegoś czasu też przypomina mi o wdzięczności – bardzo spodobał mi się ten pomysł/dziękuję 🙂
    27 maja już następne spotkanie DN z Wrocławia – życzę Błogosławieństwa Bożego

    Pozdrawiam z różancem w ręku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *