Kiedy rozum dotyka Tajemnicy…

Ciepły, wiosenny dzień, sobota przed Niedzielą Miłosierdzia. A my, jak co miesiąc, spotykamy się w Krakowie u redemptorystów… I jak na przyjaciółki Boga przystało, centralnym punktem dnia zawsze pozostaje Eucharystia. Homilia, którą wygłosił o. Andrzej Szorc, przynosi nam spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym i Tomaszem. W tym dniu był czytany bardzo znany epizod z Ewangelii Janowej, często przedstawiany w malarstwie (Rubens, Caravaggio), poruszający wybitnych teologów i który wszedł także już na stałe do potocznego języka. „Niewierny Tomasz” stał się synonimem kogoś nieufnego, poddającego wszystko w wątpliwość, sceptyka, człowieka małej wiary. Ale czy słusznie? Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła z VI wieku, komentuje to tak: „Więcej pomaga naszej wierze niewiara Tomasza, niż wiara apostołów”.

Tomasz Apostoł, jeden z Dwunastu, zwany po grecku Didymos. Na kartach Biblii występuje kilkakrotnie, najwięcej mówi o nim Czwarta Ewangelia. Kiedy Jezus chce się udać do Betanii, aby wskrzesić Łazarza, zbliżając się przy tym niebezpiecznie do Jerozolimy, to Tomasz wypowiada słowa: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć” (J 11, 16). Był bardzo zdeterminowany, by iść za Jezusem, nawet na śmierć. I to także na jego pytanie Jezus odpowiada podczas Ostatniej Wieczerzy: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” (J 14, 6).

Po raz trzeci spotykamy Tomasza właśnie w tym interesującym nas fragmencie Ewangelii, który przyniósł mu przydomek „niedowiarka” (J 20, 24-29). Pierwsze objawienie się Jezusa apostołom miało miejsce w dniu zmartwychwstania, podczas nieobecności Tomasza. Wtedy nie daje on wiary słowom uczniów „Widzieliśmy Pana” i mówi do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20, 25). Tomasz chce ogarnąć rozumem to, co należy do istoty wiary, co przekracza zmysły… Kiedy osiem dni później, Jezus ponownie ukazał się pośród swoich uczniów, Tomasz był już razem z nimi. Jezus zwraca się wtedy do niego: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (J 20, 27). Tomasz reaguje na to wspaniałym wyznaniem wiary, jednym z najbardziej wzruszających w całym Nowym Testamencie: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28). Św. Augustyn komentuje to w ten sposób: Tomasz „widział i dotknął człowieka, ale wyznawał swoją wiarę w Boga, którego nie widział, ani nie dotykał. Jednak, gdy widział i dotykał Go, chciał wierzyć w to, w co aż do tej chwili wątpił”. Wbrew temu, jak sugerują nam słynni malarze (np. Caravaggio), tekst Ewangelii nie podaje, by Tomasz dotknął ran Jezusa. Zobaczył i uwierzył. I ostatnie słowa Jezusa: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29).

Przykład Tomasza jest bardzo ważny, bo daje nam nadzieję, że mamy prawo być ogarnięci wątpliwościami, są one ściśle związane z naszą wiarą. Jeśli będziemy szczerze szukać i odważnie pytać, otrzymamy jasną odpowiedź. Tomasz nie bał się pytać. Ten fragment inspiruje nas również do szukania odpowiedzi, czym jest wiara, a czym rozum? Wiara i rozum, tak bardzo obecne w nauczaniu Jana Pawła II, nie są przeciwstawne, ale nierozłączne, są przymiotami Boga. Istnieje głęboka więź między poznaniem rozumowym a poznaniem wiary, ale wiara idzie dalej niż rozum. Dobrze ukazuje to przykład innej, wybitnej świętej naszych czasów, która weszła na drogę wiary po wielu latach filozoficznych poszukiwań, Edyty Stein. Dopiero, kiedy przeczytała „Księgę życia” Teresy od Jezusa, wypowiedziała słynne już zdanie: „To jest prawda”. Jednak do pełnej wiary dojrzewała w bólu i ciemnościach. „Należy jednak pamiętać, że droga wiary jest drogą ciemną. Bóg dostosowuje swoje słowa do miary człowieka, abyśmy mogli pojąć, co Niepojęte” (E. Stein).

Lecz, kto szuka prawdy…

et

2 myśli do „Kiedy rozum dotyka Tajemnicy…”

  1. Lecz, kto szuka prawdy…ten prawdę miłuje.
    Każdy kto jest z prawdy, słucha mojego głosu – odpowiada Jezus Piłatowi – Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (J.18) W tym niepokojącym dyskursie o prawdzie – „cóż to jest prawda? pyta Piłat – zapewne wsparciem będzie myśl Mikołaja Kopernika ze wstępu dzieła „O obrotach ciał niebieskich”: „A lubom przekonany, że wyobrażenia i pomysły uczonych, często się różnią od sądu pospólstwa, dlatego że usiłowaniem ich jest dochodzić prawdy we wszystkich rzeczach, o ile tego rozumowi ludzkiemu dozwolił Stwórca, sądzę przecież, że zdań z prawdą sprzecznych unikać należy”.
    Kto szuka prawdy szuka Boga. Jeśli możemy pomagajmy sobie i innym na drodze do Prawdy. Z miłością!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *