Biedaczyna z Krakowa

Po dłuższej przerwie spowodowanej Wielkanocą i Wielką Majówką wracamy do lektur:) Proponuję Wam do czytania zapis rekolekcji, które w 2010 roku ksiądz Grzegorz Ryś (wówczas jeszcze rektor krakowskiego seminarium) wygłosił siostrom albertynkom (a więc niewiastom!). Książka ma dwa tytuły. Brat Albert – bo on jest punktem wyjścia do wszystkich rozważań, ale kaznodzieja zatacza coraz szersze i głębsze kręgi wokół swojego bohatera. Od czasów biblijnych po encykliki współczesnych nam papieży, od realiów średniowiecza po dzisiejsze sytuacje.

Tytuł drugi: Inspiracje. Chodzi o to, co lub kto zainspirował świętego, skąd wzięły się takie a nie inne jego decyzje i czyny. W przypadku Brata Alberta były trzy takie ważne postaci, trzech świętych z różnych epok, ale Wam ich nie zdradzę… Jeden bardzo znany, a dwóch pozostałych już trochę mniej, więc mamy okazję ciekawych rzeczy się o nich dowiedzieć.

Przeczytałam te książkę już dwa razy i myślę, że na tym nie koniec. Mam własny egzemplarz, a po swoich książkach to ja piszę. I rysuję. Oczywiście – tylko ołówkiem, ale jednak:). Jak coś mnie uderzy, to zaznaczam. Albo piszę króciutki komentarz na marginesie (to się uczenie nazywa glosa). No i jak potem wracam do lektury to widzę, co nadal jest dla mnie ważne, a co się zmieniło. I podkreślam następne fragmenty…Niektórzy się tym gorszą, ale ja lubię pobazgrane w ten sposób książki, bo one żyją. Kogoś poruszyły i został po tych poruszeniach ślad. To jak z Biblią: jeśli wygląda jak prosto z księgarskiej półki, czyściutka i bez jednego zagięcia – znaczy się nie  używana.

Wracajmy jednak do naszych baranów to jest do Brata Alberta. Dlaczego warto sięgnąć po te właśnie pozycję? Podam tylko kilka powodów. Po pierwsze: bieżący rok został ogłoszony przez Sejm Rzeczypospolitej rokiem Brata Alberta (w 100. rocznicę śmierci). Po drugie: łączy w sobie erudycję autora – historyka Kościoła z duszpasterską mądrością i wyczuciem. Dalej: bo zawiera kerygmat czyli jądro chrześcijaństwa, to, co powinno się znaleźć w każdej katechezie. Wreszcie: jeśli przeczytacie choć jedną książkę biskupa Rysia, sięgniecie po następne. Jest ich na rynku całkiem sporo i wszystkie warte poświęcenia czasu i uwagi. A oto próbka jego stylu:

A Brat albert ostro: chwytam pokorę i leję szatana w gębę. Ja go tłukę. To jest broń, ostra broń przeciw szatanowi. Uderzamy na czarta wprost – do boju!

Specjalnie wybrałam taki batalistyczny fragment, bo zwracam się wszak do Dzielnych Niewiast, a nie jakichś paniusiowatych mimoz…Nie ma w tym tekście kwiecistych i okrągłych zdań, wygładzonych z wierzchu, pustych w środku. W formie jest to łatwe i przystępne, za to w treści bardzo trudne, bo radykalne. Zadaje Ci wiele pytań o Twoje życie, Twoją wiarę. Niech artysta Adam Chmielowski przemieniony w Biedaczynę z Krakowa patronuje Waszej lekturze!

Ks. Grzegorz Ryś, Brat Albert. Inspiracje, wyd.eSPe 2012

 

12 thoughts on “Biedaczyna z Krakowa”

  1. Marto, Marto recenzja taka, że od razu pobiegnę kupić tą książkę . Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    1. Aniu, Aniu – i ja dziękuję:) A kiedy ktoś się do mnie zwraca tym cytatem z Ewangelii, to od razu staję na baczność, bo to jakby sam Pan Jezus mówił;)

  2. Marto, jak ja lubię czytać Twoje wpisy 🙂
    Dziękuję za recenzję i jak tylko będę miała możliwość to przeczytam tę książkę.

    1. Droga JP, postaram się mnożyć wpisy – oczywiście w ramach rozsądku – aby tylko zrobić Ci przyjemność:)

    1. Z całą pewnością warto. I dobrze jest też wybierać naprawdę wartościowe, mądre książki, bo rynek wydawniczy jest ogromny i łatwo się pogubić. Dlatego polecajmy sobie nawzajem dobre lektury: przyjaciółka przyjaciółce, matka córce, synowa teściowej, dzielna niewiasta innej niewieście – i włączajmy w ten łańcuszek naszych mężczyzn, niech nie czytają byle czego!

  3. Marto – cieszę się, że mogę napisać – fajnie piszesz/dziękuje 🙂
    Cichutko napisze na ucho – ja też „kreślę” po książkach 😉
    Ks. G. Ryś – mam kilka książek jego autorstwa ale z przyjemnością przeczytam następną – będzie to lektura na wakacje.
    A fragment batalistyczny /rewelacyjny!
    Zdjęcie tytułowe- kojarzy mi się z prostym, dobrym życiem.

    Pozdrawiam czytelniczo

    1. Irenko, zauważyłam, że Ty zawsze zwracasz uwagę na zdjęcia i potrafisz celnie a lakonicznie wyrazić ich treść. To jest talent! No to nie jestem sama z tym kreśleniem – trochę mi lżej, bo przecież od dziecka mi wpajano, że po książkach się nie bazgrze…Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze w czerwcu na DN i wtedy będziesz sobie mogła nabrać książek na wakacje do woli!

      1. Martuniu, Niewiasto o bojowym i mądrym Sercu – spotkamy się w czerwcu na DN – jak Bóg da.

        Do zobaczenia 🙂

  4. Książkę czytałam, polecam !!! dla mnie najbardziej zaskakujące było to, że Pan Bóg może zmienić naszą sytuację diametralnie, gdy pójdziemy za NIM. Św, Brat Albert z panicza i malarza salonowego stał się mieszkańcem przytuliska, w którym, co podkreśla biskup Ryś na pewno nie pachniało. Tylko Bóg może dać taką siłę i odwagę, by podjąć się czegoś zupełnie innego, niż to, do czego człowiek się przygotowywał. Chociaż, może właśnie wrażliwe oko malarza pozwoliło mu w ubogich zobaczyć Chrystusa?

  5. Dzięki za propozycję do przeczytania.
    A propos pisania po książkach. Kiedyś nie wolno było tego robić, ale teraz czasy są inne…
    Ja sama często podkreślam, ołówkiem oczywiście, nawet w Biblii, po to aby zaznaczyć coś, co było ważne, aby można było później wrócić do tego tekstu.

    1. Droga M – zwłaszcza w Biblii! Czyściutkie Pismo Święte budzi niepokój, bo może świadczyć o …nieużywaniu. W mojej Jerozolimce ostatnio odkleił się grzbiet i cała jest rozchwierutana, a o introligatora dziś niełatwo…Życzę inspirującego kontaktu z Biblią i niezapomnianych lektur na wakacje! Wkrótce coś podsunę;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *