Gromnica- zapomniana świeca

Towarzyszy nam, gdy stajemy się dzieckiem Bożym przy Chrzcie św. Jest w zestawie obowiązkowym dla dziecka pierwszokomunijnego i zapalana jest też przy umierającym, by wezwać na pomoc Maryję. Czy pamiętamy o niej w dniu codziennym, czy może kurzy się gdzieś na szafie? A wyciągamy ją, jeśli dobrze pójdzie, 2 lutego w dniu Matki Bożej Gromnicznej ?Jest piękny zwyczaj, aby 2 lutego zapaloną świece zanieść z kościoła do domu. Jest to trudne i mało kto to robi. Ja zwykle, ponieważ jest to dzień roboczy, pamiętam o Mszy św., ale często zapominam o gromnicy. Świecę-gromnicę dla siebie odkryłam na nowo całkiem niedawno.

Mój przyjaciel, (którego poznałam na pielgrzymce do z Białegostoku do Wilna http://www.wilenska.bialystok.pl/) nocował na terenie Białorusi w małej drewnianej ubogiej chatynce, którą zamieszkiwali ojciec i niepełnosprawny intelektualnie syn. Gdy w nocy szala burza z piorunami, chłopiec przyniósł do okna zapaloną gromnicę. Scena była filmowa, gromnica oświetlała jego zdeformowaną twarz, na której można było wyczytać pewność, że świeca pomoże. Mój przyjaciel przypomniał sobie wówczas, że tak zawsze robiła jego babcia, Dlaczego zapomnieliśmy o tej ochronie ?

Mieczysław Witalis CSsR w książce: Eucharystia zobaczyć więcej, pisze, że człowiek pierwotny był w naturalny sposób religijny. Wiedział, że jego życie, które prowadził w otwartej przestrzeni, zależy od KOGOŚ WYŻSZEGO. Nam, którzy mieszkamy w blokach, mamy elektryczność i bieżąco wodę, może wydawać się, że jesteśmy bezpieczni, a może nawet jesteśmy panami świata. Gdy jednak wokół szaleje burza, człowiek nie może już być tak pewny….

Do używania gromnicy w takich chwilach zainspirowała mnie powyższa opowieść oraz mój pies, który panicznie boi się burzy. Potrafił się nawet samookaleczyć, gdy  nie mógł w trakcie burzy wydostać się z kojca, a mnie nie było w domu. Gdy walą pioruny, mój pies czuje się bezpiecznie obok mnie. Nie wiem, co myśli w swojej psiej głowie: czy jest pewien, że jego pani jest go w stanie uratować ? A może wychodzi z założenia, że jak umierać to razem. Nieważne.

Teraz, gdy jest burza, za każdym razem zapalam gromnicę i pioruny rozchodzą się. Znalazłam też praktyczne rozwiązanie, jak ją wyeksponować. Umieściłam ją w szklanym naczyniu, w którym nasypany jest piasek. Piasek ma piękny czerwony kolor, jest pamiątką mojego pobytu w Kenii, ale pewnie taki znad Bałtyku też by się nadał.

Gdy następnym razem zaczną bić pioruny, nie musisz się bać, ONA może ci przyjść z pomocą.

Tu dwa niezwykle ciekawe artykuły

http://www.boromeusz.jaworzno.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=197&Itemid=240

http://www.pch24.pl/wrocmy-do-zwyczaju-palenia-gromnic-,20850,i.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *